W Tarnowskich Górach chcą się bić z najlepszymi. "Gwarek będzie nie do poznania"

15.07.2019

Chcą powalczyć o awans, ale zdają sobie sprawę z siły ligowej konkurencji. Gwarek Tarnowskie Góry trochę po cichu przygotowuje się rozpoczynającego się za niespełna trzy tygodnie sezonu. Póki co w kadrze III-ligowca pozostaje jednak sporo niewiadomych.

Marzena Stanek/TS Gwarek

Czas pożegnań

Podczas gdy część III-ligowców mocno chwali się dokonanymi wzmocnieniami, kibice aspirującego do gry o wysokie cele Gwarka na razie wiedzą jedynie kogo jesienią przy Wojska Polskiego na pewno nie zobaczą. Z zespołem żegna się cała plejada graczy grających ostatnio w Tarnowskich Górach w ramach wypożyczeń. Konrad Pipia wrócił do GKS-u Tychy, Bartosz Pikul do rezerw Górnika Zabrze (z których trafi do IV-ligowej Odry Wodzisław) Paweł Starzyński do Ruchu Chorzów, a Paweł Juraszczyk do GKS-u Katowice. W Gwarku zdecydowali również o nieprzedłużaniu umowy z doświadczonym Grzegorzem Fonfarą.

Bez szaleństw i z rozsądkiem

Największą stratą dla tarnogórzan jest odejście Przemysława Mizgały, który wybrał ofertę bytomskiej Polonii. - Rozmawiałem z nim po sezonie. Był w moich planach na następne rozgrywki i miałem nadzieję, że zostanie. Uczciwie zapowiedział, że przed podpisaniem nowej umowy chce trochę poczekać na lepszą ofertę. Nie mam o to do niego żadnych pretensji. Jeśli kwota, o której usłyszałem że dostał w Bytomiu jest prawdziwa, to jest między naszymi klubami przepaść. Ja w ciągu mojej 21-letniej kariery nikomu nie zaproponowałem nawet 70 procent tego, co dała mu Polonia - rozkłada ręce trener Gwarka, Krzysztof Górecko. Co ciekawe, bytomianie wygrali również bój o Szymona Małeckiego. Skrzydłowy, który ostatnie pół roku grał w barwach Ruchu Radzionków, a latem nie przebił się do kadry "GieKSy" wybrał ofertę Polonii, choć propozycję z Tarnowskich Gór również otrzymał. 

W Tarnowskich Górach - choć też płacą podobno solidnie - na szaleństwa nie mogą sobie pozwolić. - W każdym klubie w jakim pracowałem obracałem się w określonych realiach. Proponujemy zawodnikom i członkom sztabu szkoleniowego to, z czego jesteśmy w stanie się wywiązać. Nie mam o to żalu do władz Gwarka. Uważam, że jak na III-ligowy poziom są tu bardzo dobre pieniądze - mówi 46-letni szkoleniowiec.

Wzmocnienia za rogiem

Przy Wojska Polskiego wciąż nie mają pewności co do przyszłości kolejnych graczy, którzy byli w kadrze drużyny jaka kończyła ubiegły sezon. W klubie powinni zostać Dawid Jarka i Sławomir Pach, podpisów na nowych umowach póki co nie złożyli Przemysław Oziębała i Dominik Konieczny. Ten drugi do tej pory był do Gwarka wypożyczony z Górnika Zabrze, teraz III-ligowiec stara się o jego pozyskanie na stałe.

Na trzy tygodnie przed rozpoczęciem sezonu ekipa z Tarnowskich Gór wciąż potrzebuje zatem wzmocnień i testuje kolejnych zawodników. Gwarek skrzętnie ukrywa jednak tożsamość graczy, z którymi negocjuje umowy. - Nie ma jeszcze żadnych konkretów i pewnie przez najbliższe 1,5 tygodnia ich nie będzie. Nie będziemy się wychylać, rozmowy są w toku. Po co ujawniać przed rywalami nasze zamiary?  - tłumaczy Górecko. 

Liga dla ambitnych

Ligowa konkurencja nie śpi, ale Gwarek nie zamierza rezygnować z gry o czołowe lokaty. Dla tarnogórzan w czerwcu najważniejsza była informacja, że pracę w klubie będzie kontynuował Krzysztof Górecko, Trener, który w maju uzyskał licencję UEFA Pro, latem był kandydatem do objęcia stanowiska trenera II-ligowej Pogoni Siedlce, a także chorzowskiego Ruchu. Zdecydował się jednak na pozostanie w Gwarku.

Zespół, który wprowadził do III ligi teraz ma powalczyć o historyczny awans na szczebel centralny. - Ale wygląda na to, że w tym roku kandydatów do awansu będzie czternastu. Też chcemy zagrać o najwyższe cele. Zamierzamy się liczyć. Poprzedni sezon zamknęliśmy na piątym miejscu, teraz żeby je poprawić musimy być jednak dużo mocniejsi, bo ta liga będzie silniejsza niż ostatnio. Uważam, że ten kto nie będzie walczyć o awans automatycznie skaże się na ciężki bój o utrzymanie. Ja chcę grać o coś. Końcówka ubiegłych rozgrywek była dla mnie koszmarem, bo od 96. minuty meczu z Górnikiem Polkowice i momentu w którym sędzia podyktował dla rywala rzut karny, nadzieja na pierwsze miejsce w nas umarła. Później już się trochę męczyliśmy tylko po to, by dograć sezon do końca. Nie jest tak, że ktoś w klubie narzucił mi jakieś ultimatum, a moja przyszłość zależy od tego, czy awansujemy wyżej. Pracujemy nad tym, by być coraz lepszym zespołem. Za kilka tygodni wielu się zdziwi, bo Gwarek będzie nie do poznania. Zawodników którzy tu zagrają na pewno będzie stać na to, by zawalczyć o ścisłą czołówkę - deklaruje Górecko.

autor: Łukasz Michalski