"W sparingach trzeba to ćwiczyć, nawet kosztem utraty kilku goli"

10.02.2011
GKS Katowice wygrał wczoraj sparing z Ruchem Radzionków, ale jego gra do końca się nie kleiła. Bramkę piłkarze Wojciecha Stawowego stracili po... źle wybitej "piątce" przez Marka Pączka.
Nowy bramkarz GieKSy wczoraj kilkakrotnie źle wybijał piłkę spod własnej bramki. Jedną z takich okazji wykorzystał Dawid Jarka. - Takie gole mnie nie irytują. Jeżeli szlifujemy wyprowadzanie piłki w tyłach, to będziemy popełniać błędy - zauważył trener katowiczan.

- Ryzyko przy takim sposobie wprowadzania futbolówki do gry zawsze jest. I dlatego w sparingach trzeba to ćwiczyć, nawet kosztem utraty kilku goli. Gdybyśmy taką bramkę dostali w lidze, to byłbym zmartwiony. Ale rozgrywki ruszają dopiero w marcu - stwierdził Stawowy w rozmowie z dziennikarzem "Sportu".
źródło: SPORT

Przeczytaj również