"W Sosnowcu zawsze grało się na pełnych obrotach"

15.05.2013
Rozwój Katowice podejmie dziś Zagłębie Sosnowiec w zaległym meczu II ligi zachodniej. - Znając trenera Smyłę, można być pewnym, że rywale będą umotywowani i przygotowani - mówi Adrian Pajączkowski.
Zagłębie radzi sobie ostatnio bardzo dobrze, a szczególnie skutecznie punktuje na wyjazdach. - Nie przypominam sobie tak bliskiego wyjazdu. To jest plus, bo gdyby przy grze co trzy dni, trafił się nam wyjazd nad morze, byłby problem. U siebie też już jednak w tej rundzie punktujemy. Zasada jest prosta. Gdy zespół jest w formie, to wygrywa i u siebie i na wyjeździe. A jak jest coś nie tak, to szuka się usprawiedliwień. Że presja, że kibice, że to i tamto... - twierdzi skrzydłowy sosnowiczan.

Zawodnicy Mirosława Kmiecia są wprawdzie w czołówce tabeli, ale o awansie do I ligi w tym sezonie raczej nie ma co marzyć. - Strata jest spora, meczów - coraz mniej, a zespoły z góry raczej już nie tracą punktów. Skupiamy się na swoich meczach. Chcemy jak najlepiej zakończyć tę rundę i to nas determinuje do działania. Runda jesienna potoczyła się tak, że chyba wszyscy jej w klubie żałujemy. Nie ma jednak już do czego wracać. Wiosna jest o niebo lepsza. Chodziło o to by obraz drużyny, gra i wyniki wróciły na właściwe tory - przyznaje były gracz m.in. Polonii Bytom.

Pajączkowski twierdzi jednak, że on i jego koledzy nie mają problemów z motywacją. - W Sosnowcu zawsze grało się na pełnych obrotach. Trzeba też patrzeć, żę kończy się sezon, a wraz z nim - kontrakty. Buduje się zespół na przyszły sezon. Ma być mocny, będący w stanie powalczyć o wysokie cele. To już jest motywujące. Buduje się coś długo, a zepsuć można szybko, jednak miejmy nadzieję, że to będzie dla Zagłębia początek czegoś dobrego.
źródło: Sport

Przeczytaj również