W sobotę GKS gra w Łęcznej. Kto będzie górą - Mandrysz junior, czy senior?
13.11.2012
Co ciekawe, ojciec i syn pierwszy raz będą rywalizowali ze sobą po przeciwnej stronie barykady. Do tej pory współpracowali jedynie razem w Pogoni Szczecin.
- Robert to młody zawodnik, więc z racji tego nie miałem go jeszcze okazji poznać jako rywala. Ciekawi mnie jak to będzie. W takich momentach jednak na pewno nie ma mowy o sentymentach. Wygrać chcę zarówno ja, jak i syn. Podczas meczów skupiam się zazwyczaj tylko na własnej drużynie. Teraz nawet gdybym nie chciał, to w podświadomości pewnie i tak będę zerkał jak radzi sobie na boisku. Oczywiście jeśli wystąpi. Tym bardziej, że na żywo w akcji widziałem go po raz ostatni przeszło rok temu, w spotkaniu Pogoni Szczecin z Kolejarzem Stróże - mówi szkoleniowiec GKS-u Tychy, Piotr Mandrysz.
Rodzinna konfrontacja będzie szczególna także z tego względu, że Mandrysz junior przed startem obecnego sezonu mógł zasilić szeregi tyskiej drużyny. - Rzeczywiście był taki temat. Propozycja, aby Robert grał w GKS padła ze strony ówczesnego prezesa, a obecnego dyrektora sportowego, Henryka Droba. Transfer jednak umarł śmiercią naturalną - tłumaczy trener.
- Dla mnie obecnie najważniejsze jest to, że reprezentuje barwy Bogdanki. Nie chcę wracać do tego, co mogło być - dodaje Robert Mandrysz.
Panowie mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Niezależnie od wyniku, porozmawiają ze sobą po sobotnim meczu.
- Robert to młody zawodnik, więc z racji tego nie miałem go jeszcze okazji poznać jako rywala. Ciekawi mnie jak to będzie. W takich momentach jednak na pewno nie ma mowy o sentymentach. Wygrać chcę zarówno ja, jak i syn. Podczas meczów skupiam się zazwyczaj tylko na własnej drużynie. Teraz nawet gdybym nie chciał, to w podświadomości pewnie i tak będę zerkał jak radzi sobie na boisku. Oczywiście jeśli wystąpi. Tym bardziej, że na żywo w akcji widziałem go po raz ostatni przeszło rok temu, w spotkaniu Pogoni Szczecin z Kolejarzem Stróże - mówi szkoleniowiec GKS-u Tychy, Piotr Mandrysz.
Rodzinna konfrontacja będzie szczególna także z tego względu, że Mandrysz junior przed startem obecnego sezonu mógł zasilić szeregi tyskiej drużyny. - Rzeczywiście był taki temat. Propozycja, aby Robert grał w GKS padła ze strony ówczesnego prezesa, a obecnego dyrektora sportowego, Henryka Droba. Transfer jednak umarł śmiercią naturalną - tłumaczy trener.
- Dla mnie obecnie najważniejsze jest to, że reprezentuje barwy Bogdanki. Nie chcę wracać do tego, co mogło być - dodaje Robert Mandrysz.
Panowie mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Niezależnie od wyniku, porozmawiają ze sobą po sobotnim meczu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku