"W Ruchu spanikowali, że klub nie otrzyma licencji na kolejny sezon"
25.04.2013
W dzienniku znajdujemy długie porównanie sylwetek Ireneusza Króla i Dariusza Smagorowicza, prezesów Polonii Warszawa i Ruchu Chorzów, którzy się przyjaźnią, działają wspólnie w biznesie i... mają wspólne problemy. - Niepłacenie, kombinowanie, zaległości. Patrząc na sposób działania jednego i drugiego klubu, bezwzględnie mamy do czynienia z układem mistrz i uczeń - mówi Agata Wantuch, mecenas, która stara się dla swoich klientów egzekwować pieniądze od obu klubów.
W piłce wcześniej pojawił się Smagorowicz. - Wyobrażam sobie, jak powiedział swojemu przyjacielowi: "zobacz, tyle lat prowadzę Ruch bez grosza, to i ty dasz sobie radę, a przy okazji się wylansujesz" - mówi Wantuch. - Nawet ton pism autorstwa obu właścicieli, które przysyłają mi w odpowiedzi na wezwania do zapłaty, jest niemal identyczny - dodaje.
Pani mecenas przyznaje jednak, że w Ruchu trochę inaczej podeszli do problemów finansowych niż w Warszawie. W Polonii wszyscy są głusi na nawoływania. - W Ruchu spanikowali, że klub nie otrzyma licencji na przyszły sezon i zaczęli działać. Chcą zawrzeć z piłkarzami ugody, jesteśmy w trakcie ich formułowania - informuje.
W "Przeglądzie Sportowym" znajdujemy też informację o tym, że Ruch i Polonia przelewają pieniądze z tytułu praw telewizyjnych na rzecz niezwiązanej z piłką nożną bydgoskiej firmy EBG Finanse. Wantuch zastanawia się, czy jest to dopuszczalne i nie powinno być sprawdzone przez Komisję Licencyjną. - Dostałam od Ekstraklasy SA oficjalne pismo, dotyczące zarówno Polonii jak i Ruchu, w którym dyrektor finansowy poinformował mnie, że obaj panowie wierzytelności z praw medialnych już dawno scedowali na bydgoską firmę EGB Finanse - dodaje pani mecenas.
- W pierwszych trzech miesiącach tego roku na konta naszych zawodników wpłynęło w sumie ponad 2,5 miliona złotych. Zapewniam, że dokładamy wszelkich starań, aby systematycznie regulować nasze zobowiązania finansowe - mówi z kolei Smagorowicz.
W piłce wcześniej pojawił się Smagorowicz. - Wyobrażam sobie, jak powiedział swojemu przyjacielowi: "zobacz, tyle lat prowadzę Ruch bez grosza, to i ty dasz sobie radę, a przy okazji się wylansujesz" - mówi Wantuch. - Nawet ton pism autorstwa obu właścicieli, które przysyłają mi w odpowiedzi na wezwania do zapłaty, jest niemal identyczny - dodaje.
Pani mecenas przyznaje jednak, że w Ruchu trochę inaczej podeszli do problemów finansowych niż w Warszawie. W Polonii wszyscy są głusi na nawoływania. - W Ruchu spanikowali, że klub nie otrzyma licencji na przyszły sezon i zaczęli działać. Chcą zawrzeć z piłkarzami ugody, jesteśmy w trakcie ich formułowania - informuje.
W "Przeglądzie Sportowym" znajdujemy też informację o tym, że Ruch i Polonia przelewają pieniądze z tytułu praw telewizyjnych na rzecz niezwiązanej z piłką nożną bydgoskiej firmy EBG Finanse. Wantuch zastanawia się, czy jest to dopuszczalne i nie powinno być sprawdzone przez Komisję Licencyjną. - Dostałam od Ekstraklasy SA oficjalne pismo, dotyczące zarówno Polonii jak i Ruchu, w którym dyrektor finansowy poinformował mnie, że obaj panowie wierzytelności z praw medialnych już dawno scedowali na bydgoską firmę EGB Finanse - dodaje pani mecenas.
- W pierwszych trzech miesiącach tego roku na konta naszych zawodników wpłynęło w sumie ponad 2,5 miliona złotych. Zapewniam, że dokładamy wszelkich starań, aby systematycznie regulować nasze zobowiązania finansowe - mówi z kolei Smagorowicz.
Polecane
Ekstraklasa