W Ruchu Chorzów nie będzie rewolucji, ale młodzi depczą po piętach...
16.11.2012
Rewolucji pokoleniowej na razie nie ma się co jednak spodziewać. - Byłem już w klubach, w których przeprowadzano nagłe rewolucje w składzie, a nic z nich nie wychodziło. U mnie zawodnik gra, jak jest dobry i jest w formie. Nie zależy to od tego, czy ma 18 czy też 30 lat. Bez względu na okoliczności Ruch walczy o jak najwyższe miejsce w tym sezonie - mówi Jacek Zieliński, szkoleniowiec zespołu z Cichej.
Ten punkt widzenia potwierdza Mirosław Mosór. - Podobnie jak trener Zieliński jestem przeciwnikiem rewolucji, które zwykle przynoszą opłakane skutki. Kadra zespołu to ciągła ewolucja. Trzeba walczyć o dobre wyniki i sukcesywnie dopuszczać "świeżą krew" do zespołu. Nikt za darmo miejsca na boisku nie dostaje. W Ruchu widać "oddolne" ruchy młodzieży. Grają już Lisowski, Starzyński, fajnie rozwija się Konczkowski, wraca po perypetiach zdrowotnych do dobrej dyspozycji Kwiatkowski. Młodzi atakują i coraz mocniej depczą po piętach starszych. To nas bardzo cieszy - przyznaje dyrektor sportowy "Niebieskich".
Młodzież młodzieżą, ale w poniedziałek trzeba zagrać w Szczecinie z Pogonią. Jest ryzyko, że w tym spotkaniu nie wystąpi Pavel Szultes. - Wciąż boli mnie kostka. Znów jest fioletowa. W spotkaniu z Lechią już w piątej minucie poczułem straszny ból. Bardzo mi przeszkadzał, w życiu nie zagrałem tak słabo. Gram na zastrzykach, ale czuję bardzo duży dyskomfort przy bieganiu. Na pewno czeka mnie zabieg, ale waham się, czy poddać mu się jeszcze przed zakończeniem rundy - kończy Czech.
Ten punkt widzenia potwierdza Mirosław Mosór. - Podobnie jak trener Zieliński jestem przeciwnikiem rewolucji, które zwykle przynoszą opłakane skutki. Kadra zespołu to ciągła ewolucja. Trzeba walczyć o dobre wyniki i sukcesywnie dopuszczać "świeżą krew" do zespołu. Nikt za darmo miejsca na boisku nie dostaje. W Ruchu widać "oddolne" ruchy młodzieży. Grają już Lisowski, Starzyński, fajnie rozwija się Konczkowski, wraca po perypetiach zdrowotnych do dobrej dyspozycji Kwiatkowski. Młodzi atakują i coraz mocniej depczą po piętach starszych. To nas bardzo cieszy - przyznaje dyrektor sportowy "Niebieskich".
Młodzież młodzieżą, ale w poniedziałek trzeba zagrać w Szczecinie z Pogonią. Jest ryzyko, że w tym spotkaniu nie wystąpi Pavel Szultes. - Wciąż boli mnie kostka. Znów jest fioletowa. W spotkaniu z Lechią już w piątej minucie poczułem straszny ból. Bardzo mi przeszkadzał, w życiu nie zagrałem tak słabo. Gram na zastrzykach, ale czuję bardzo duży dyskomfort przy bieganiu. Na pewno czeka mnie zabieg, ale waham się, czy poddać mu się jeszcze przed zakończeniem rundy - kończy Czech.
Polecane
Ekstraklasa