"W Polonii ekipa była fantastyczna. Nie byliśmy tylko kolegami z pracy"
07.06.2013
Jutro przyjedzie na Olimpijską zrobić swoje, czyli wywieźć trzy punkty, które dadzą Zawiszy pewny awans do ekstraklasy. - Nie umniejszając umiejętności zawodników Polonii, to z rywalem ze strefy spadkowej po prostu nie wypada nam przegrać. Nie będę oryginalny: gramy o trzy punkty. Z tą różnicą, że my - w odróżnieniu od innych zespołów - mamy podstawy, by tak mówić - podkreśla Mąka.
Jak wspomina czas spędzony w Bytomiu? - Ze względu na funkcję kapitana, jaką pełniłem w Polonii, na pewno będę ten czas wspominał dobrze. W tamtej drużynie było kilku zawodników doświadczonych, a wybór mnie na tego "pierwszego wśród równych" był ogromnym wyróżnieniem. Sytuacja Polonii była zła, dlatego zawsze będę w miał w pamięci fakt, że nie udało się utrzymać na boisku. Ekipa była jednak fantastyczna. Nie byliśmy tylko kolegami z pracy. Żal było odchodzić, ale chciałem się rozwijać. Dla mnie najważniejszy jest powrót do ekstraklasy, a w Bytomiu nie miałem na to najmniejszych szans. Dlatego podkreślam, że miło jest wrócić na Olimpijską, ale jak będę miał jakąś sytuację, będę bezwzględny i noga mi nie zadrży - mówi na łamach dziennika "Sport".
Drużyna od jego odejścia mocno się jednak zmieniła. Jest już niewiele punktów wspólnych... - Może tylko to - co mówię z żalem - że Polonia znowu spada z I ligi. I oczywiście jest jeszcze Jacek Trzeciak, który podczas mojego pobytu stał jeszcze w "drugim szeregu", ale widać, że potencjał ma duży. Co prawda początek jego samodzielnej pracy nie był zbyt udany, ale w ostatnich meczach autorytet połączony z coraz większym doświadczeniem procentuje. Polonia gra teraz na luzie i na to musimy uważać. Mam jednak nadzieję, że jak w zeszłym sezonie takim gwoździem do trumny Polonii był właśnie remis z Zawiszą, tak teraz - będąc po drugiej stronie - to po meczu z Polonią będę się cieszył z awansu - kończy Daniel Mąka.
Jak wspomina czas spędzony w Bytomiu? - Ze względu na funkcję kapitana, jaką pełniłem w Polonii, na pewno będę ten czas wspominał dobrze. W tamtej drużynie było kilku zawodników doświadczonych, a wybór mnie na tego "pierwszego wśród równych" był ogromnym wyróżnieniem. Sytuacja Polonii była zła, dlatego zawsze będę w miał w pamięci fakt, że nie udało się utrzymać na boisku. Ekipa była jednak fantastyczna. Nie byliśmy tylko kolegami z pracy. Żal było odchodzić, ale chciałem się rozwijać. Dla mnie najważniejszy jest powrót do ekstraklasy, a w Bytomiu nie miałem na to najmniejszych szans. Dlatego podkreślam, że miło jest wrócić na Olimpijską, ale jak będę miał jakąś sytuację, będę bezwzględny i noga mi nie zadrży - mówi na łamach dziennika "Sport".
Drużyna od jego odejścia mocno się jednak zmieniła. Jest już niewiele punktów wspólnych... - Może tylko to - co mówię z żalem - że Polonia znowu spada z I ligi. I oczywiście jest jeszcze Jacek Trzeciak, który podczas mojego pobytu stał jeszcze w "drugim szeregu", ale widać, że potencjał ma duży. Co prawda początek jego samodzielnej pracy nie był zbyt udany, ale w ostatnich meczach autorytet połączony z coraz większym doświadczeniem procentuje. Polonia gra teraz na luzie i na to musimy uważać. Mam jednak nadzieję, że jak w zeszłym sezonie takim gwoździem do trumny Polonii był właśnie remis z Zawiszą, tak teraz - będąc po drugiej stronie - to po meczu z Polonią będę się cieszył z awansu - kończy Daniel Mąka.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku