W Odrze nie ma chętnych do strzelania karnych

16.03.2009
Czy jest w lidze zespół nie lubiący strzelać rzutów karnych? Tak. To Odra Wodzisław, której piłkarze podchodząc do "wapna" trzęsą się ze strachu.
Drużyna z Wodzisławia nie strzeliła gola grając jako gospodarz od 17 października poprzedniego roku, kiedy to do bramki w zremisowanym meczu z Jagiellonią Białystok trafił Maciej Małkowski. Odra zdobyła później jeszcze gola na swoim stadionie, ale było to w starciu z Piastem Gliwice, który występował wtedy w roli gospodarza. Po ostatnich spotkaniach rozgrywanych przy ulicy Bogumińskiej na tablicy świetlnej przy dorobku gospodarzy regularnie widnieje smutne "0". - Musimy zrobić coś z tą skutecznością, bo to powoli staje się naszym kompleksem - martwi się bramkarz, Adam Stachowiak.
 
Gole piłkarze z Wodzisławia jednak mogli strzelić. Głównie po tych najlepszych sytuacjach z możliwych, czyli rzutach karnych. Najpierw w konfrontacji z Arką Gdynia, Sławomir Szary trafił z jedenastu metrów w słupek. - Chciałem uderzyć jak najbliżej rogu, aby golkiper nie miał żadnych szans - wyjaśniał pechowiec, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem. 

W minioną sobotę Odra znów zamiast zainkasować trzy punkty, sięgnęła tylko po jedno "oczko". Tym razem karnego nie wykorzystał kapitan wodzisławian, Jan Woś. - Ktoś do tej piłki musiał podejść - tłumaczy. Chętnych jednak nie było. Szary nie zbliżył się nawet do pola karnego. Małkowski pokręcił głową na znak, że on strzelał nie będzie. Faulowany Korzym też nie myślał, aby wziąć na siebie tak dużą odpowiedzialność. To wszystko jeszcze dodatkowo zwiększyło presję na wykonawcy, a efekt wszyscy widzieli. - Przez te karne straciliśmy już cztery punkty - złości się Stachowiak, bowiem Odra zremisowała ze Śląskiem Wrocław 0-0. 

[url=http://www.sportslaski.pl/Odra-W-Slask-0-0-Jan-Wos-nie-wykorzystal-rzutu-karnego,sport-slaski,6477,info.html][b]Przeczytaj relację z meczu Odry ze Śląskiem Wrocław tutaj >[/b][/url]

Pozostaje pytanie, kto podejdzie do piłki, jeśli ekipa z Wodzisławia będzie miała rzut karny w kolejnym spotkaniu? Trener Ryszard Wieczorek wolałby pewnie nie czekać na "jedenastkę", a raczej na bramki z gry. - Ja na boisko nie wejdę i za piłkarzy tych goli strzelał nie będę - powtarza od jakiegoś czasu szkoleniowiec. 
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również