"W odpowiednim czasie zabiorę głos... Nie przed świętami"
16.04.2017
Nowak zastąpił w wyjściowym składzie Patryka Lipskiego. Przyzwoicie wywiązał się ze swojej roli, a poza golem kilka razy pokazał się z niezłej strony. Nie bał się strzelać, potrafił uderzyć piłkę, kilka razy "nakręcił" ofensywne akcje swojego zespołu. - To był dopiero mój pierwszy mecz w tej rundzie, bo w ostatnim dniu obozu w Hiszpanii złapałem kontuzję i wyleciałem na trzy tygodnie. W efekcie wypadłem też z całej układanki trenera. Czekałem zatem na swoją okazję. Ostatnio nie byłem w kadrze meczowej, a dzisiaj wyszedłem w podstawowej jedenastce. Mam nadzieję, że dałem powody do dalszego zaufania - komentował swój występ były gracz Stali Mielec.
- To nie był łatwy i ładny mecz w wykonaniu obu drużyn. Wiatr nie pomagał, ale ważne, że wygraliśmy. Nie prezentowaliśmy może najlepszego futbolu, ale kilka okazji na gola stworzyliśmy. W końcówce zdołaliśmy przechylić szalę na swoją korzyść i dzięki temu te święta będą dla nas z pewnością spokojniejsze i radośniejsze - przyznawał trener "Portowców", Kazimierz Moskal.
- Niefart... - ubolewał z kolei Waldemar Fornalik. - Dziś nikt już nie będzie mówił o meczu w Kielcach, gdzie zamiast prowadzić straciliśmy gola po rykoszecie. Dziś z kolei przez rykoszet nastąpiło otwarcie. Mecz był wyrównany przez wiele fragmentów, za to chwila dekoncentracji w końcówce i straciliśmy brzemienną w skutkach bramkę. Rozegranie piłki w pierwszej fazie wyglądało przyzwoicie, ale zabrakło nam argumentów w ofensywie - analizował szkoleniowiec "niebieskich", który poza Lipskim w batalii z Pogonią nie mógł skorzystać również z usług wykartkowanego Michała Helika. - Nasza kadra jest dość skromna, mamy młody zespół. Pracujemy nad pewnymi automatyzmami i gdy wypada dwóch graczy to może to mieć wpływ na grę. Ale nie szukam tu przyczyny porażki - zastrzega opiekun chorzowian. Pytany o zawirowania wokół klubu w ostatnich dniach i ich wpływ na postawę zespołu były selekcjoner nie chciał odnosić się do tej sytuacji. - W odpowiednim czasie zabiorę głos na ten temat. Nie przed świętami... - zakończył Fornalik.
- To nie był łatwy i ładny mecz w wykonaniu obu drużyn. Wiatr nie pomagał, ale ważne, że wygraliśmy. Nie prezentowaliśmy może najlepszego futbolu, ale kilka okazji na gola stworzyliśmy. W końcówce zdołaliśmy przechylić szalę na swoją korzyść i dzięki temu te święta będą dla nas z pewnością spokojniejsze i radośniejsze - przyznawał trener "Portowców", Kazimierz Moskal.
- Niefart... - ubolewał z kolei Waldemar Fornalik. - Dziś nikt już nie będzie mówił o meczu w Kielcach, gdzie zamiast prowadzić straciliśmy gola po rykoszecie. Dziś z kolei przez rykoszet nastąpiło otwarcie. Mecz był wyrównany przez wiele fragmentów, za to chwila dekoncentracji w końcówce i straciliśmy brzemienną w skutkach bramkę. Rozegranie piłki w pierwszej fazie wyglądało przyzwoicie, ale zabrakło nam argumentów w ofensywie - analizował szkoleniowiec "niebieskich", który poza Lipskim w batalii z Pogonią nie mógł skorzystać również z usług wykartkowanego Michała Helika. - Nasza kadra jest dość skromna, mamy młody zespół. Pracujemy nad pewnymi automatyzmami i gdy wypada dwóch graczy to może to mieć wpływ na grę. Ale nie szukam tu przyczyny porażki - zastrzega opiekun chorzowian. Pytany o zawirowania wokół klubu w ostatnich dniach i ich wpływ na postawę zespołu były selekcjoner nie chciał odnosić się do tej sytuacji. - W odpowiednim czasie zabiorę głos na ten temat. Nie przed świętami... - zakończył Fornalik.
Polecane
Ekstraklasa