"W najczarniejszych myślach nie sądziłem, że będziemy mieli taki początek"
12.09.2012
Sosnowiczanie przegrali już na Stadionie Ludowym z beniaminkami - Rozwojem Katowice, Lechem Rypin oraz ze sklejaną naprędce Calisią. - Nawet w najczarniejszych myślach nie przypuszczałem, że będziemy mieli taki początek sezonu. Jeżeli w trzecim kolejnym meczu wypada trzech kolejnych kluczowych graczy, to o gole i punkty jest znacznie trudniej. Dawid Ryndak - Tomasz Szatan - Rafał Jankowski to tercet, który jest sporym zagrożeniem dla rywali. Do tej trójki doszli jeszcze Adrian Pajączkowski, Michał Grunt i Adrian Marek. Wisi nad nami jakaś klątwa. Musimy się uzbroić w cierpliwość, by wszystko powróciło do normy - mówi Jerzy Wyrobek.
Doświadczony szkoleniowiec sięga z konieczności po... niedoświadczonych zawodników. - Nie mam do nich pretensji, bo grają ambitnie i ofiarnie. Ich gra nie przekłada się jednak na gole. Potrafią zaskoczyć przeciwnika składną akcją, ale ze skutecznością jest znacznie gorzej. Owszem, brakuje im doświadczenia, ale również zwykłego szczęścia. Muszą się jednak odblokować. Liczę, że z czasem nabiorą pewności siebie i w końcu się przełamią - mówi.
Ale gdy Wyrobek przypomina sobie mecz z Calisią, znów dopada go irytacja. - Zastanawiam się, ile i jakich sytuacji potrzeba, by w końcu trafić do siatki. W ostatnim meczu dziewięć razy trafialiśmy w światło bramki, ale gola nie zdobyliśmy. Jeśli tak się dzieje, to można tylko psioczyć na nieudolność strzelających. Wpadliśmy w czarną dziurę i trzeba się z niej wydostać. A tymczasem czekają nas trzy trudne spotkania - dwa wyjazdowe, z Chrobrym Głogów i MKS-em Kluczbork, oraz u siebie z aktualnym liderem Bytovią. Mogą one mieć kluczowe znaczenie dla całego układu tabeli w rundzie jesiennej. Warto, by o tym pamiętali zawodnicy, wybiegając na murawę - kończy Jerzy Wyrobek.
Doświadczony szkoleniowiec sięga z konieczności po... niedoświadczonych zawodników. - Nie mam do nich pretensji, bo grają ambitnie i ofiarnie. Ich gra nie przekłada się jednak na gole. Potrafią zaskoczyć przeciwnika składną akcją, ale ze skutecznością jest znacznie gorzej. Owszem, brakuje im doświadczenia, ale również zwykłego szczęścia. Muszą się jednak odblokować. Liczę, że z czasem nabiorą pewności siebie i w końcu się przełamią - mówi.
Ale gdy Wyrobek przypomina sobie mecz z Calisią, znów dopada go irytacja. - Zastanawiam się, ile i jakich sytuacji potrzeba, by w końcu trafić do siatki. W ostatnim meczu dziewięć razy trafialiśmy w światło bramki, ale gola nie zdobyliśmy. Jeśli tak się dzieje, to można tylko psioczyć na nieudolność strzelających. Wpadliśmy w czarną dziurę i trzeba się z niej wydostać. A tymczasem czekają nas trzy trudne spotkania - dwa wyjazdowe, z Chrobrym Głogów i MKS-em Kluczbork, oraz u siebie z aktualnym liderem Bytovią. Mogą one mieć kluczowe znaczenie dla całego układu tabeli w rundzie jesiennej. Warto, by o tym pamiętali zawodnicy, wybiegając na murawę - kończy Jerzy Wyrobek.
Polecane
II liga