W końcu jego trafienie dało punkt

24.04.2009
Obrońca GKS-u Jastrzębie, Janusz Wrześniak strzelił w tym sezonie już trzy bramki. Jednak dopiero gol w Ząbkach dało jego drużynie jakiekolwiek punkty.
Łącznie, na zapleczu ekstraklasy, Wrześniak zdobył pięć goli. Przełożyło się to na zdobycie siedmiu punktów przez jego zespół. - W poprzednim sezonie strzeliłem dwie bramki i dały nam one sześć "oczek". W obecnych rozgrywkach niby jest lepiej, bo trafiłem już trzykrotnie, ale dopiero trafienie w Ząbkach przełożyło się na zdobycz punktową (piłkarz trafiał do siatki także w przegranych meczach z Zagłębiem Lubin 1-4 i Turem Turek 1-3 - przyp. red.) - wyjaśnia defensor Jastrzębia.

Jak przystało na obrońcę, większość bramek Wrześniak strzela po uderzeniach głową. - Jakoś specjalnie się nad tym nie zastanawiałem, bo czy to ważne w jaki sposób strzela się bramkę? Najważniejsze, że piłka ląduje w siatce - wyjaśnia wychowanek Rymeru Niedobczyce.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również