"W kilkanaście miesięcy zniszczyli to, co inni budowali przez 15 lat"

23.01.2011
- Jeżeli ludzie z obecnego zarządu Odry Wodzisław nadal będą lansować tezę, że to ja nakłoniłem kibiców do przerwania sparingu, to naprawdę spotkamy się w sądzie - ostrzega Dariusz Kozielski.
O Odrze głośno zrobiło się w czwartek. Na stronie klubu ukazała się informacja, że środowy sparing drużyny w Czechach został przerwany przez bandytów, mieniących się kibicami Odry, którzy zastraszyli piłkarzy, a później uciekali z miejsca zdarzenia przed goniącymi ich antyterrorystami.

Zarząd klubu zasugerował, że inspiratorem zajścia był Dariusz Kozielski. - Niestety, bandyci na miejsce dotarli autokarem należącym do byłego prezesa Odry. Dlaczego Pan Kozielski zezwolił na wykorzystanie swojego autokaru w tak niecnym celu? - to cytat z klubowej strony.

"Wywołany do tablicy" prezes Gosławia Jedłownik jest oburzony zachowaniem działaczy. - Kibice Odry wynajmowali tego busa ode mnie przez całą rundę jesienną na wyjazdy na mecze w I lidze. Płacą za wynajem pojazdu, a pracownicy mojej firmy nie przesłuchują ich, dokąd pojadą i dlaczego. Dlatego jestem zniesmaczony oskarżeniami ludzi z obecnego zarządu Odry, że to ja nakłoniłem kibiców do przerwania sparingu. To są ewidentne pomówienia i jeżeli ci panowie nadal będą lansować tę tezę, naprawdę spotkamy się w sądzie - ostrzega cytowany przez "Sport" Kozielski.

- Panowie Zdrahal i Mucha swoje nieudolne działania próbują przykryć tematami zastępczymi. W ciągu kilkunastu miesięcy zniszczyli to, co inni budowali przez 15 lat. Lepiej niech odejdą, bo wkrótce zostanie po nich tylko spalona ziemia - dodaje.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również