W Gliwicach zmierzą się najbardziej i najmniej medialni trenerzy ligi
29.03.2013
Gdy na horyzoncie pojawia się kamera, Brosz - o ile może - usuwa się w cień. Hajto - przeciwnie. Jest w swoim żywiole. Obu trenerów, a wcześniej zawodników, poznał Mieczysław Agafon. - Brosz był zawsze trochę owinięty w kokon, co nie znaczy, że można go nazwać mrukiem. Nawet kiedy idzie, Marcin ma z tyłu głowy to, by nie zapeszać. Jego motto brzmi "zawsze może być lepiej". To fajne podejście, chociaż czasem tej radości mogłoby być jednak więcej. Ale nie wydaje mi się, żeby w przyszłości miał się pod tym względem zmienić - twierdzi.
Hajtę zdążył poznać natomiast w Górniku Zabrze. - Pamiętam jego początki w Zabrzu. Często zdarzało mu się coś "chlapnąć", ale nie w złej wierze, więc szybko zyskał w drużynie dużą sympatię. To jeden z tych ludzi, którzy uważają, że nieważne jak mówią - ważne, by mówili. Trudno przejść obok niego obojętnie. Może trochę go nawet w tych mediach za dużo - ocenia były piłkarz zabrzan.
Hajtę zdążył poznać natomiast w Górniku Zabrze. - Pamiętam jego początki w Zabrzu. Często zdarzało mu się coś "chlapnąć", ale nie w złej wierze, więc szybko zyskał w drużynie dużą sympatię. To jeden z tych ludzi, którzy uważają, że nieważne jak mówią - ważne, by mówili. Trudno przejść obok niego obojętnie. Może trochę go nawet w tych mediach za dużo - ocenia były piłkarz zabrzan.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów