W Gliwicach już nie martwią się maratonem, a... kartkami

14.04.2010
Istniała realna groźba, że Piast jako jedyny w Ekstraklasie będzie musiał rozegrać trzy spotkania w ciągu siedmiu dni. Na skutek przedłużenia żałoby gliwiczanie mogą jednak spać spokojnie.
Z powodu tragedii w Smoleńsku i pogrzebu prezydenckiej pary w niedzielę - żałoba narodowa została przedłużona do północy tego dnia. W związku z tym Piast swój najbliższy mecz w lidze rozegra dzień po pochówku państwa Kaczyńskich. Ponowne przełożenie terminów rozgrywek ekstraklasy było dobre dla gliwiczan, bowiem niebiesko-czerwoni będą grali tak jak reszta drużyn polskiej elity, a nie tak jak miało być na początku (Piast jako jedyny miał rozegrać trzy mecze w siedem dni).

 -  Rzeczywiście, sporo się pozmieniało dla nas na korzyść. Teraz mam o jeden dzień więcej między każdym meczem, a to przy takim obciążeniu ma kolosalne znaczenie. Jednak nic nie zmieniło się w naszym podejściu do tych meczów, bo będą one kluczowe. Ten najbliższy, z Polonią, będzie chyba najważniejszy - podkreśla Ryszard Wieczorek, trener Piasta.

Większe obawy szkoleniowca gliwiczan wywołują jednak kartkowe problemy jego podopiecznych. - W tej chwili mam 6-7 zawodników zagrożonych absencją z powodu przekroczenia limitu żółtych kartoników. W średnich polskich zespołach - do jakich zalicza się Piast - rezerwowi nie są tak doświadczeni jak w zachodnich drużynach - martwi się trener.
źródło: piastgliwice.eu / SportSlaski.pl

Przeczytaj również