W Gliwicach już dawno nie płaczą po Banasiu
12.05.2009
Bez swojego kapitana musiał radzić sobie w potyczce z Ruchem gliwicki Piast. Filar defensywy beniaminka odpokutować musiał nadmiar żółtych kartek. - Chłopaków, którzy wybiegli w naszej defensywie na Stadionie Śląskim, nie traktuję jako swoich zastępców. Ja też muszę przecież na każdym treningu udowadniać swoją przydatność do zespołu. Zarówno wynik, jak i grę oceniam pozytywnie. Remis z chorzowianami to dobry rezultat - mówi Jarosław Kaszowski, ale w występie kolegów widzi również mankamenty. - Na murawę śląskiego giganta wyszli lekko spięci. Dopiero od ostatniego kwadransa pierwszej części prezentowali się dobrze - dodaje.
Przyczyny nieco ospałego tempa, jak i niewielu sytuacji podbramkowych, popularny "Kasza" doszukuje się jednak nie w tremie, a w... pogodzie. - Grać o tej porze (14:45 - przyp. red.) można amatorsko, a nie o punkty w ekstraklasie! Było to widać po zawodnikach. Co chwilę podbiegali do linii bocznej, uzupełniając płyny - zauważa kapitan beniaminka.
31-letni obrońca zaskoczony jest postawą innych śląskich ekip. Z Górnikiem i Ruchem na czele. - Przed początkiem rundy rewanżowej nikt się tego nie spodziewał. To, że my plasujemy się w środku tabeli, nie jest tak wielkim zaskoczeniem jak to, że Ruch i Górnik do ostatniego momentu będą się bili o ligowy byt. Muszą zrobić naprawdę wiele, żeby nie spaść - przyznaje Kaszowski.
Jeszcze niedawno wydawało się, że to "Piastunki" - po odejściu Adama Banasia do Górnika - znajdą się spośród śląskich ekip w najtrudniejszej sytuacji. Tymczasem niewiele brakuje, żeby w Gliwicach działacze i piłkarze przygotowywali się już do następnego sezonu - kolejnego na najwyższym szczeblu rozgrywek. - Można powiedzieć, że transfer Banasia do Zabrza dobrze nam zrobił. Gdyby nie odejście Adama, to pewnie niektórzy z występujących dziś chłopaków - Kamil Glik czy Mateusz Kowalski - nie dostaliby swojej szansy . To dowód na to, że w Gliwicach można się wypromować! O Glika zresztą już niedługo będą zabiegać uznane firmy. Być może nie tylko polskie. Nic, tylko się cieszyć! - kończy kapitan Piasta.
Przyczyny nieco ospałego tempa, jak i niewielu sytuacji podbramkowych, popularny "Kasza" doszukuje się jednak nie w tremie, a w... pogodzie. - Grać o tej porze (14:45 - przyp. red.) można amatorsko, a nie o punkty w ekstraklasie! Było to widać po zawodnikach. Co chwilę podbiegali do linii bocznej, uzupełniając płyny - zauważa kapitan beniaminka.
31-letni obrońca zaskoczony jest postawą innych śląskich ekip. Z Górnikiem i Ruchem na czele. - Przed początkiem rundy rewanżowej nikt się tego nie spodziewał. To, że my plasujemy się w środku tabeli, nie jest tak wielkim zaskoczeniem jak to, że Ruch i Górnik do ostatniego momentu będą się bili o ligowy byt. Muszą zrobić naprawdę wiele, żeby nie spaść - przyznaje Kaszowski.
Jeszcze niedawno wydawało się, że to "Piastunki" - po odejściu Adama Banasia do Górnika - znajdą się spośród śląskich ekip w najtrudniejszej sytuacji. Tymczasem niewiele brakuje, żeby w Gliwicach działacze i piłkarze przygotowywali się już do następnego sezonu - kolejnego na najwyższym szczeblu rozgrywek. - Można powiedzieć, że transfer Banasia do Zabrza dobrze nam zrobił. Gdyby nie odejście Adama, to pewnie niektórzy z występujących dziś chłopaków - Kamil Glik czy Mateusz Kowalski - nie dostaliby swojej szansy . To dowód na to, że w Gliwicach można się wypromować! O Glika zresztą już niedługo będą zabiegać uznane firmy. Być może nie tylko polskie. Nic, tylko się cieszyć! - kończy kapitan Piasta.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów