"W Gliwicach jesteśmy jedną, wielką rodziną. W Lubinie każdy był dla siebie"

28.07.2013
Kamil Wilczek nie chce już nikomu w Lubinie nic udowadniać. Rozgrywający Piasta Gliwice jest zdania, że transfer do Gliwic był dobrym ruchem, a atmosfera w szatni jest tego potwierdzeniem.
Po odpadnięciu z rozgrywek Ligi Europy z Karabachem Agdam, w Gliwicach panuje nie najlepsza atmosfera. Nie jest to spowodowane złością za brak awansu, a zwyczajnym smutkiem, że było tak blisko, a ostatecznie się nie udało. - Nie ma pretensji - pozostał żal, taki sportowy. Ale starcie ligowe z Zagłębiem Lubin jest dobrą okazją do mentalnego przełamania się - mówi Kamil Wilczek.

- Na pewno motywem przewodnim dzisiejszego meczu będzie zrewanżowanie się za odpadnięcie z Ligi Europy. Musimy się podnieść po tym wydarzeniu, a dobry mecz przeciwko Zagłębiu na pewno doda nam wiele sił. Zresztą, trzy punkty na pewno poprawią nam humory.

W pierwszym meczu gliwiczanie przegrali w Baku 1-2, a przy Okrzei w takim samym wymiarze bramkowym zdołali pokonać przyjezdnych w regulaminowym czasie gry. Dogrywka wyłoniła zwycięzcę - był nim Karabach. - Byliśmy blisko, żeby awansować, Naprawdę chcieliśmy to zrobić, włożyliśmy w to sporo ambicji, a mimo to się nie udało. Chcemy jednak zostawić to za sobą - na ten moment Liga Europy to zamknięty temat.

W Lubinie też nie ma atmosfery godnej pozazdroszczenia. Piłkarze zawodzą, a trener Pavel Hapal w każdej chwili może stracić pracę. - Zagłębie może przyjechać do nas podrażnione tym, że nie prezentuje takiej formy, jakiej się oczekuje. Mają też inne, wewnętrzne problemy. Ale na  nas nie robi to specjalnego wrażenia. Wiemy, jaki mamy cel i do niego dążymy.

Na czym polega różnica między Lubinem, a Piastem? Przecież - w teorii - to Zagłębie powinno górować nad gliwicką ekipą trenera Marcina Brosza. - W Piaście jest dużo lepsza atmosfera w szatni, niż w Zagłębiu. W Gliwicach jesteśmy jedną, wielką rodziną, a w Lubinie każdy był dla siebie. Tam zawodnicy nie są zżyci ze sobą. I nie zmienia tego fakt, że zarówno w Zagłębiu, jak i teraz w Piaście przed każdym meczem - nawet domowym - organizowane są zgrupowania. Tam po prostu nie jest tak dobrze, jak w szatni przy Okrzei. I to jest siła, która jest ponad pieniędzmi.

"Miedziowi" posiadają w kadrze wielu dobrze grających zawodników. Nie jeden z powodzeniem znalazłby miejsce w innych czołowych klubach w Polsce, a niektórzy z powodzeniem mogliby wyjechać zagranicę. Mimo to - zdaniem Kamila Wilczka - nie ma w tej grupie nikogo, kto dzisiaj mógłby sam rozstrzygnąć losy meczu. - W Lubinie nie ma piłkarza, który w pojedynkę może nas "rozmontować". Owszem, groźny jest Michal Papadopulos, który może sporo namieszać, ale nie wygra sam meczu. Chociaż to najbardziej wartościowy gracz Zagłębia.

Piast Gliwice - Zagłębie Lubin
niedziela, 15:30
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również