"W Gdyni nie doszło do żadnej tragedii. Po co podkreślać aspekt kibicowski?"

20.08.2013
- Bójki w takich miejscach jak plaża to codzienność. W tej gdyńskiej udział wzięli akurat kibice Ruchu Chorzów, ale równie dobrze mogła to być np. wycieczka zakładowa - mówi dr Dariusz Łapiński.
Łapiński jest Krajowym Koordynatorem ds. Współpracy z Kibicami Polskiego Związku Piłki Nożnej. Uważa, że sprawa bójki na gdyńskiej plaży została zanadto rozdmuchana. - Nie ma się czym chwalić, ale nie można też powiedzieć, że doszło do jakiejś tragedii. Bójki w takich miejscach jak plaża to przecież codzienność. W tej gdyńskiej udział wzięli akurat kibice Ruchu Chorzów, ale tak naprawdę mogła to być dowolna grupa, na przykład wycieczka zakładowa. Każdy z nas chyba zareagowałby, gdyby zobaczył, jak jakaś grupa mężczyzn w niewybredny sposób - bo tak się mówi - zaczepia obce kobiety - mówi.

Jego zdaniem w ogóle nie powinno się mówić w tej sprawie o piłce nożnej czy o kibicach. - Dziwi mnie natomiast, dlaczego tak bardzo podkreśla się tu kontekst kibicowski, którego ja w ogóle nie widzę. Owszem, tych ludzi łączy sympatia do jednego klubu, ale podłożem tego zdarzenia nie były żadne kibicowskie antagonizmy. Mimo to, żąda się działań od PZPN, tak jakby on odpowiadał za bezpieczeństwo na plażach - podkreśla.
źródło: Sport

Przeczytaj również