W Gdańsku mecz drużyn, które zawodzą. "Sytuacja jest podbramkowa"
12.05.2013
Chorzowianie podejdą do spotkania po dwóch porażkach. Tym boleśniejszych, że odniesionych w derbach. - Też wiem, co to znaczy porażka w takich meczach. Nie tylko dla kibiców, ale też i piłkarzy, bo oni też emocjonalnie podchodzą do takich pojedynków - przyznaje Łukasz Surma, piłkarz Lechii, który spędził przy Cichej cztery lata.
- Bardzo szanuję Ruch i cenię sobie, że mogłem w tym klubie grać, ale to było 10 lat temu. W tej chwili nasza sytuacja jest tak samo podbramkowa jak chorzowian i bardziej z tego względu będzie to dla mnie i dla Lechii mecz specjalny. To praktycznie spotkanie za sześć punktów - mówi zawodnik, który w polskiej ekstraklasie rozegrał ponad 400 pojedynków.
Trudno nie zgodzić się z Surmą, co do ważności tego meczu. Ruch ma zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową, a Lechia - siedem. W poprzednich latach, w większości przypadków, do utrzymania wystarczyło zdobyć 30 "oczek". I właśnie tyle mają na koncie gdańszczanie. Problem w tym, że wszystko wskazuje na to, iż w tym sezonie taka zdobycz może do pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej nie wystarczyć.
- Widać, że zespoły z końca tabeli się nie poddały. Grają dobrą piłkę i nie odstają od reszty jak w poprzedniej rundzie. Czasami 30 punktów dawało utrzymanie, ale bywało już i tak, ze nawet 31 "oczek" nie zapewniało bytu w ekstraklasie - przypomina doświadczony pomocnik. A w tym roku piłkarze Bogusława Kaczmarka spisują się bardzo słabo - wygrali zaledwie jedno spotkanie.
"Niebiescy" muszą jednak patrzeć na siebie i przejmować się swoimi problemami - a tym największym wydaje się, że będzie nieobecność Macieja Jankowskiego, który - podobnie jak Marek Szyndrowski, kolega Surmy z czasów gry w Chorzowie - jest kontuzjowany i nad morze nie pojechał.
- To dwie czołowe postaci Ruchu. Marek jest uniwersalny i może grać na każdej pozycji, Jankowski to najlepszy strzelec, ale my też mamy swoje problemy. Zresztą zespoły powinny być na takie osłabienia przygotowane. To jest jednak ekstraklasa, nie może być tylko 11 piłkarzy. To nie jest usprawiedliwienie dla Ruchu i dla nas, gdyby taka sytuacja miała miejsce w naszym zespole - twierdzi Surma.
Lechia Gdańsk - Ruchu Chorzów
niedziela, 17:00
sędzia Bartosz Frankowski (Toruń).
- Bardzo szanuję Ruch i cenię sobie, że mogłem w tym klubie grać, ale to było 10 lat temu. W tej chwili nasza sytuacja jest tak samo podbramkowa jak chorzowian i bardziej z tego względu będzie to dla mnie i dla Lechii mecz specjalny. To praktycznie spotkanie za sześć punktów - mówi zawodnik, który w polskiej ekstraklasie rozegrał ponad 400 pojedynków.
Trudno nie zgodzić się z Surmą, co do ważności tego meczu. Ruch ma zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową, a Lechia - siedem. W poprzednich latach, w większości przypadków, do utrzymania wystarczyło zdobyć 30 "oczek". I właśnie tyle mają na koncie gdańszczanie. Problem w tym, że wszystko wskazuje na to, iż w tym sezonie taka zdobycz może do pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej nie wystarczyć.
- Widać, że zespoły z końca tabeli się nie poddały. Grają dobrą piłkę i nie odstają od reszty jak w poprzedniej rundzie. Czasami 30 punktów dawało utrzymanie, ale bywało już i tak, ze nawet 31 "oczek" nie zapewniało bytu w ekstraklasie - przypomina doświadczony pomocnik. A w tym roku piłkarze Bogusława Kaczmarka spisują się bardzo słabo - wygrali zaledwie jedno spotkanie.
"Niebiescy" muszą jednak patrzeć na siebie i przejmować się swoimi problemami - a tym największym wydaje się, że będzie nieobecność Macieja Jankowskiego, który - podobnie jak Marek Szyndrowski, kolega Surmy z czasów gry w Chorzowie - jest kontuzjowany i nad morze nie pojechał.
- To dwie czołowe postaci Ruchu. Marek jest uniwersalny i może grać na każdej pozycji, Jankowski to najlepszy strzelec, ale my też mamy swoje problemy. Zresztą zespoły powinny być na takie osłabienia przygotowane. To jest jednak ekstraklasa, nie może być tylko 11 piłkarzy. To nie jest usprawiedliwienie dla Ruchu i dla nas, gdyby taka sytuacja miała miejsce w naszym zespole - twierdzi Surma.
Lechia Gdańsk - Ruchu Chorzów
niedziela, 17:00
sędzia Bartosz Frankowski (Toruń).
Polecane
Ekstraklasa