W Bytomiu oskarżają się o spadek. „Władze klubu nie mają pojęcia o piłce!”
Prezes Radosław Nowakowski podkreśla, że spadek Polonii z I ligi to przede wszystkim „zasługa” słabej jesieni bytomian, na którą nie do końca miał on wpływ. - Gdy przychodziłem do klubu, większość kontraktów była już podpisana i nie było czasu na jakiekolwiek zmiany. Gry Polonii na wiosnę się nie wstydzimy - mówi sternik klubu z Olimpijskiej.
Na przerzucenie odpowiedzialności za spadek na poprzedników nie zgadza się Damian Bartyla. - Obecne władze klubu znają się na piłce jak ja na fizyce jądrowej. A ja się w ogóle się na niej nie znam - irytuje się były prezes.
- Gdy budowałem zespół na jesień, chciałem, aby pozostało w nim jak najwięcej zawodników jeszcze z ekstraklasy. Miałem jednak przykaz aby sprzedać Łukasza Tymińskiego i Mateusza Żytkę. Chciałem zatrzymać np. Marcina Radzewicza, ale nie mogłem mu przedstawić żadnej konkretnej oferty. Poruszałem się wówczas w ramach bardzo niskiego budżetu. Sytuacja ekonomiczna klubu była niepewna. Mało kto chciał wówczas z nami rozmawiać. Było jasne, że trzeba sięgnąć po zawodników na dorobku z niższych lig – tłumaczy Bartyla, który pełnił wówczas w klubie funkcje członka zarządu odpowiedzialnego za sprawy sportowe.
Prezes TS Polonia, jednego z udziałowców bytomskiego klubu, uważa że i tak udało mu się znaleźć kilku ciekawych piłkarzy. - Przecież do Polonii trafili wtedy m.in. Krzysztof Michalak, James Sinclair czy Paweł Alancewicz - wskazuje
Najbliższa przyszłości Polonii ma rozstrzygnąć się na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, które planowane jest na 19 czerwca. - Ten termin to kompletne nieporozumienie. To jest za późno. Kręgosłup drużyny na kolejny sezon powinno się tworzyć jak najszybciej - kończy były prezes.