Vassiliev z upragnionym przełamaniem, a Hebert z.. wielbłądem

15.12.2017
Piłkarze Piasta Gliwice zremisowali w swoim ostatnim meczu w tym roku z Koroną Kielce 1:1. Choć remis ten z przebiegu spotkania trzeba uznać za zasłużony, podopieczni Waldemara Fornalika i tak mogą mieć do siebie sporo pretensji. W końcu to oni jako pierwsi objęli prowadzenie, a w dodatku stracili je chwilę później za sprawą koszmarnego błędu jednego z defensorów.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Kibice Piasta mogli łączyć z dzisiejszym pojedynkiem naprawdę spore nadzieje. W końcu w ostatnim meczu ligowym z mistrzem Polski gliwiczanie zaprezentowali się nieźle, a dziś ich przeciwnikiem była drużyna, która wpadła ostatnio w spory dołek. Koronę Kielce długo można było obwoływać jedną z największych niespodzianek tego sezonu Ekstraklasy, jednak ostatnie dwa mecze w wykonaniu podopiecznych Gino Lettierego były już wyjątkowo mizerne. Kielczanie najpierw ulegli u siebie Arce Gdynia 0:3, a następnie przegrała w Białymstoku z Jagiellonią 1:5 i w ostatnim meczu w tym roku zamierzała wrócić na odpowiednie tory. 
 
W pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele, a jeżeli już któryś zespół tworzył sobie klarowniejsze sytuacje bramkowe, to byli to gliwiczanie. Sam Maciej Jankowski miał przynajmniej dwie sytuacje na otworzenie wyniku, jednak albo na przeszkodzie napastnikowi stanął Maciej Gostomski, albo zawodnik był na bakier ze skutecznością. „Jankes” może szczególnie pluć sobie w brodę po sytuacji z 38. minuty, kiedy doszedł do piłki, zagranej z prawej strony przez Aleksandra Jagiełlę, ale mając przed sobą tylko bramkarza posłał futbolówkę nad poprzeczką. W zespole gości dobrą okazje stworzył sobie także Martin Bukata, jednak jego mocny strzał z okolic 20 metra zdołał wypiąstkować Gostomski. Po pierwszej połowie mocno zawiedziony mógł czuć się również Bartosz Rymaniak, bowiem był bardzo blisko strzelenia gola do szatni. W 44. minucie prawy defensor chciał zamknąć dośrodkowanie jednego z zawodników Korony jednak piłka po jego strzale głową zatrzymała się na bocznej siatce.
 
Po zmianie stron Korona posiadała optyczną przewagę, jednak nie była w stanie przebić się przez dobrze dysponowaną defensywę gości. Ponadto po obu stronach bardzo szwankowała skuteczność oraz dokładność i kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, sprawy w swoje ręce wziął Konstantin Vassiliev. Zawodnik, którego obecny pobyt w Gliwicach na razie można uznać za spory niewypał, ruszył do zagranej piłki ze środka boiska, sprytnie urywając się boiskowym przeciwnikom. Następnie Estończyk wymanewrował Bartosza Rymaniaka i precyzyjnym uderzeniem nie dał szans Gostomskiemu na skuteczną interwencję. Co ciekawe, to dopiero pierwsza bramka, zdobyta przez pomocnika w tym sezonie ligowym.
 
Gliwiczanie w głupi sposób stracili jednak cenne trzy oczka, gdyż w 89. minucie koszmarnym babolem „popisał się” Hebert. Brazylijczyk zagrał wręcz na pamięć w stronę golkipera Piasta, co skrzętnie wykorzystał Nika Kaczarawa. Choć Dobrivoj Rusov starał się wszystko zrobić co w swojej mocy, by uratować swój zespół przed stratą bramki, Gruzin okazał się sprytniejszy i tym samym doprowadził do wyniku remisowego. Wynik, który z przebiegu spotkania trzeba uznać za sprawiedliwy. 
 
 
Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1 (0:0)
 
0:1 – Konstantin Vassiljev – 85’
1:1 – Nika Kaczarawa - 89’
 
Składy: 
 
Korona: Gostomski – Kallaste (46’ Kosakiewicz), Dejmek, Kovacević, Rymaniak – Żubrowski – Jukić (63’ Aankour), Cvijanović, Cebula (77’ Soriano), Kiełb – Kaczarawa. Trener: Gino Lettieri
Piast: Rusov – Pietrowski, Sedlar, Hebert, Sedlar – Mak (77’ Vassiliev), Bukata, Dziczek, Jagiełło (89’ Badia) – Papadopulos (58’ Angielski), Jankowski. Trener: Waldemar Fornalik
 
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Żółte kartki: Rymaniak (Korona) – Mak, Sedlar (Piast)
Widzów: 5277
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również