Uciekająca "ósemka"

05.04.2016
Ruch wciąż nie jest pewny gry w grupie mistrzowskiej chociaż miejsce w ósemce mógł sobie zagwarantować dużo wcześniej. Wszystko rozstrzygnie się w 30 kolejce.
Rafał Rusek/Press Focus
Mecze Ruchu w tym sezonie są niezwykle emocjonujące, a eksperci chwalą drużynę Waldemara Fornalika za styl gry. Cóż z tego skoro może się okazać, że trzeba będzie walczyć o utrzymanie, bo choć chorzowianie zajmują 7 miejsce w tabeli, to w ostatniej kolejce czeka ich bardzo trudne zadanie.

Remis w Gdańsku daje miejsce w grupie mistrzowskiej, ale nawet jeden punkt będzie ciężko wywalczyć. Po pierwsze dlatego, że Ruch jedzie na mecz z Lechią bez Stępińskiego i Koja, którzy zdobywali bramki w meczu z Wisłą. Od początku rozgrywek przekonujemy się jak wiele znaczy "Stępel" dla tego zespołu, z 14 bramkami jest najskuteczniejszym Polakiem w Ekstraklasie i jego brak będzie bardzo widoczny, bo zastąpi go pewnie Michał Efir, który jednak nie prezentuje takiej klasy jak Stępiński. Nieobecność Koja to też spory problem. Defensywa Ruchu do najszczelniejszych w lidze nie należy, a dodatkowo osłabiona może mieć problemy z powstrzymaniem ofensywy Lechii. To jest właśnie drugi argument za tym, że to drużyna Piotra Nowaka będzie faworytem. Po przyjściu tego szkoleniowca drużyna z Gdańska gra niezwykle ofensywnie, a piłkarze tam występujący muszą budzić respekt. Lechia szczególnie groźna jest na własnym stadionie, gdzie w tym roku wygrała 3 z 4 spotkań strzelając w nich aż 14 bramek.

Jeśli więc chorzowianie w Gdańsku przegrają, będą musieli nasłuchiwać wieści ze stadionów w Gliwicach, Krakowie i w Bielsku. Dogonić chorzowian może Jagiellonia, która gra z Piastem, Wisła, która gra u siebie z Zagłębiem i Podbeskidzie, które podejmuje Termalicę. Wisła i "Jaga" prześcigną Ruch w przypadku nawet minimalnego zwycięstwa, bo oba zespoły mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań z "Niebieskimi", natomiast z ekipą z Bielska chorzowianie mają bilans remisowy, więc zdecyduje różnica bramek. W tej chwili Ruch ma -7, a Podbeskidzie -11, więc jeśli chorzowianie przegrają w Gdańsku 0-1, to bielszczanie muszą pokonać Termalicę 3-0.

Do awansu brakuje więc punktu, który "Niebiescy" mogli wywalczyć już wcześniej, a nawet... go wywalczyli, jednak PZPN ukarał chorzowski klub odjęciem jednego punktu za niespełnienie wymogów licencyjnych. Nie można mieć więc pretensji tylko do piłkarzy, lecz także do osób odpowiedzialnych za klubowe finanse. To jedno oczko Ruch miał na wyciągnięcie ręki w meczach z krakowskimi drużynami. Z Cracovią drużyna Fornalika rozgrywała bardzo dobry mecz, prowadziła 2-1 i miała jeszcze kilka okazji do zdobycia kolejnych bramek, ale ostatecznie przegrała to spotkanie 2-3. Z Wisłą dramat był jeszcze większy, bo "Niebiescy" choć przegrywali już 1-3 to w końcówce pokazali charakter i prawie "złapali" krakowian. Prawie, bo w 90 minucie Patryk Lipski zmarnował rzut karny. 

Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem, a wziąć się w garść, po raz kolejny pokazać Śląski charakter i jechać do Gdańska po 3 punkty, bo mimo wszystko miejsce w grupie mistrzowskiej wciąż jest "w nogach" piłkarzy Ruchu. Miejsce, które im się należy, bo Ruch to jedna z najefektowniej grających drużyn Ekstraklasy.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również