U nas mrozy, a w tureckim Side już ponad 30 stopni Celsjusza!

05.02.2012
- Kto chętny na korepetycje? Biorę tylko 50 złotych za lekcję - żartował Marcin Malinowski na ostatnim treningu chorzowskiego Ruchu. Doświadczony pomocnik najlepiej wykonywał rzuty karne.
- Wiatr nie wieje, słonce świeci. Warunki do treningu mamy idealne. To chyba dotąd najcieplejszy dzień podczas całego obozu - zachwycał się serbski obrońca Żeljko Dokić.
 
Sobotni, przedpołudniowy trening, był poświęcony regeneracji i doskonaleniu techniki. W czasie zajęć nowe obowiązki otrzymał Andrzej Urbańczyk. Kierownik drużyny pomógł prowadzić trening bramkarzy. Dla Urbańczyka to nie nowość, w przeszłości sam stawał między słupkami.
 
Kamil Lech, Michal Pesković i Matko Perdijić  w trakcie sobotnich zajęć mogli przetestować swoje umiejętności w zarządzonym przez trenerów konkursie rzutów wolnych.

- Jeżeli w jednej serii traficie sześć razy to obejdzie się bez pompek - zwrócił się do piłkarzy trener Waldemar Fornalik, ale po chwili obniżył poprzeczkę. - Dobra, pięć razy - uśmiechał się.

I tak okazało się, że szkoleniowiec „Niebieskich” postawił zbyt wysokie wymagania. W pierwszej serii trafili tylko Marek Szyndrowski i Łukasz Janoszka.

W kolejnej rundzie zmęczeni bramkarze byli już łatwiejszym celem. Najcelniej uderzał piłkę Marcin Malinowski. - Kto chętny na korepetycje? Biorę tylko 50 złotych za lekcję - żartował pomocnik „Ruchu”.
źródło: Ruch Chorzów

Przeczytaj również