Trzecie "pudło" Kobylika. "Ponownie spróbuję swoich sił"

01.12.2010
David Kobylik już na początku meczu Polonii Bytom z Legią Warszawa mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Nie wykorzystał jednak rzutu karnego. - W sobotę czułem się fatalnie - mówi.
Piłkarz przyznaje, że źle uderzył piłkę. - Założyłem sobie, że strzelę w środek bramki pod poprzeczkę. Tyle że kiepsko trafiłem w piłkę. Strzał nie miał odpowiedniej siły - tłumaczy Kobylik, który nie zamierza się załamywać i ma zamiar w dalszym ciągu wykonywać rzuty karne. - Przez całą sobotę czułem się fatalnie. Lepiej mi się zrobiło po rozmowie z trenerem Janem Urbanem. Zadeklarowałem na koniec, że jeśli jeszcze raz dostaniemy podobną szansę, to ponownie spróbuję swoich sił - zapowiada.

Była to trzecia niewykorzystana "jedenastka "przez czeskiego zawodnika. Wszystkie "pudła" łączy jedna wspólna cecha. - Każdy z nich kosztował moją drużynę stratę punktów. Tak było w meczu Sigmy Ołomuniec z Banikiem Ostrava. Skończyło się na remisie 2-2. W barwach Arminii Bielefeld mój niefart spowodował porażkę 0-1 z VfL Bochum - wspomina. Na dowód tego, że Kobylik jednak potrafi strzelać, można przytoczyć statystyki z poprzedniego sezonu. - W Żylinie pięć razy podchodziłem do karnego. Za każdym razem skutecznie - cieszy się piłkarz.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również