Trzeciak: Otwarta gra byłaby jak wyjście z szabelką na czołgi

28.10.2012
Polonia Bytom walczyła dziś dzielnie - jak zawsze. Zabrakło jednak szczęścia, troszkę umiejętności i... ławki rezerwowych. W końcówce meczu niektórzy Poloniści prosili o zmianę, ale nie było takiej opcji.
- Przed meczem dużo osób zakładało, że to spotkanie będzie dla Cracovii łatwym starciem. Chłopaki z Bytomia dobrze się bronili, karcą też nas golem. W drugiej połowie podkręciliśmy tempo gry i strzeliliśmy kolejne gole - opowiada szkoleniowiec Cracovii Kraków, Wojciech Stawowy.

- Powiem szczerze, że jest mi bardzo żal tej drużyny, bo widać gołym okiem, jak w Bytomiu każdy przeżywa to, co się dzieje. Mam nadzieję, że tak ekipa zacznie w końcu wygrywać, najlepiej od zaraz - dodaje trener "Craxy".

- Pewnie wielu obserwatorów powie, że graliśmy taki antyfutbol. Trudno jednak przeciwko dobrej Cracovii grać inaczej. Otwarta gra z tymi młodymi chłopakami byłaby jak wyjście z szabelką na czołgi - ocenia Jacek Trzeciak, opiekun piłkarzy Polonii Bytom.

- Moi zawodnicy spełniali założenia taktyczne, ale stracone bramki były niestety wynikiem naszych błędów. Dodatkowo kilku zawodników sygnalizowało mi pod koniec zmiany, ale ja po prostu nie miałem pola manewru - przyznaje ze smutkiem.
źródło: SportSlaski.pl/ terazpasy.tv

Przeczytaj również