Trenerzy śląskich klubów śrubują nowe rekordy
13.09.2013
W śląskich klubach pracuje dwóch trenerów z najdłuższym stażem. Adam Nawałka w Zabrzu pojawił się już blisko przed czterema laty, zaś Marcin Brosz w Gliwicach pracuje od ponad trzech sezonów. Obaj szkoleniowcy w ostatnich miesiącach odnosili ze swoimi drużynami mniejsze lub większe sukcesy.
Wystarczy wspomnieć rewelacyjną rundę jesienną Górnika w poprzednim sezonie i śrubowany obecnie klubowy rekord meczów bez porażki na inaugurację ligi czy awans do europejskich pucharów Piasta, który do rozgrywek przystępował w roli beniaminka. Nie bez znaczenia w tym wypadku była ciągłość myśli szkoleniowej, jaka w obu klubach następuje. Odpowiedzi na pytanie, jak wiele czasu potrzebuje trener, by jego drużyna zaczęła odnosić wyniki nie zna do końca Bogusław Kaczmarek.
- Nie ma idealnej odpowiedzi na pytanie, jak dużo czasu potrzebuje trener, żeby odcisnął swoje piętno na zespole. Oczywiście czas i spokój są ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest tworzywo jakie szkoleniowiec ma do dyspozycji. Jeśli ma przeciętnych graczy, to trudno oczekiwać od niego rezultatów - przekonuje były asystent Leo Beenhakkera. - Jeśli mogę komukolwiek coś podpowiedzieć, to zwróciłbym uwagę na pewną ciągłość koncepcji obranej przez klub, którą powinien zapewnić dyrektor sportowy - dodaje "Bobo".
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"
Wystarczy wspomnieć rewelacyjną rundę jesienną Górnika w poprzednim sezonie i śrubowany obecnie klubowy rekord meczów bez porażki na inaugurację ligi czy awans do europejskich pucharów Piasta, który do rozgrywek przystępował w roli beniaminka. Nie bez znaczenia w tym wypadku była ciągłość myśli szkoleniowej, jaka w obu klubach następuje. Odpowiedzi na pytanie, jak wiele czasu potrzebuje trener, by jego drużyna zaczęła odnosić wyniki nie zna do końca Bogusław Kaczmarek.
- Nie ma idealnej odpowiedzi na pytanie, jak dużo czasu potrzebuje trener, żeby odcisnął swoje piętno na zespole. Oczywiście czas i spokój są ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest tworzywo jakie szkoleniowiec ma do dyspozycji. Jeśli ma przeciętnych graczy, to trudno oczekiwać od niego rezultatów - przekonuje były asystent Leo Beenhakkera. - Jeśli mogę komukolwiek coś podpowiedzieć, to zwróciłbym uwagę na pewną ciągłość koncepcji obranej przez klub, którą powinien zapewnić dyrektor sportowy - dodaje "Bobo".
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów