Trenerzy Odry pokłócili się. Poszło o... tekst na oficjalnej stronie klubu
04.12.2010
Klub z Wodzisławia przeżywa ciężkie chwile, dlatego mocno zaskakująca była informacja, która ukazała się dwa dni temu w oficjalnym serwisie I-ligowca. "Mimo zakończenia rundy jesiennej przez Jarosława Skrobacza, nasi piłkarze chcą dalej trenować. Grupa piłkarzy, których przedstawicielem był trener bramkarzy Piotr Czop, poinformowała klub, że mimo iż trener Skrobacz dał im już wolne, chcą dalej trenować" - brzmiała treść anonsu.
Anonsu, któremu wspomniany szkoleniowiec bramkarzy się dziwi. Czop, który rzekomo miał poinformować klub o dodatkowych treningach, twierdzi, że w ogóle nie kontaktował się z działaczami w tej sprawie. - Jestem tą informacją autentycznie zaskoczony, ponieważ nie przedstawiałem działaczom żadnej prośby, ani pisemnej, ani ustnej - zapewnia na łamach "Sportu".
To nie oznacza, że piłkarze rzeczywiście raczej nie rozjechali się na odpoczynek, a wciąż biorą udział w zajęciach. - Nie zabraniamy im treningów indywidualnych. Dlatego przyjeżdżamy do klubu, by pograć w siatkonogę albo uczestniczyć w minigierkach. Wczoraj na przykład nadprogramowo przyjechali Mateusz Łobaczewski, Błażej Radler i Krzysztof Markowski - wyjaśnia Czop.
Niesmak jednak pozostał... - Z powodu tego tekstu na stronie internetowej zdążyłem się pokłócić z moim kolegą, Jarosławem Skrobaczem - dodaje.
Anonsu, któremu wspomniany szkoleniowiec bramkarzy się dziwi. Czop, który rzekomo miał poinformować klub o dodatkowych treningach, twierdzi, że w ogóle nie kontaktował się z działaczami w tej sprawie. - Jestem tą informacją autentycznie zaskoczony, ponieważ nie przedstawiałem działaczom żadnej prośby, ani pisemnej, ani ustnej - zapewnia na łamach "Sportu".
To nie oznacza, że piłkarze rzeczywiście raczej nie rozjechali się na odpoczynek, a wciąż biorą udział w zajęciach. - Nie zabraniamy im treningów indywidualnych. Dlatego przyjeżdżamy do klubu, by pograć w siatkonogę albo uczestniczyć w minigierkach. Wczoraj na przykład nadprogramowo przyjechali Mateusz Łobaczewski, Błażej Radler i Krzysztof Markowski - wyjaśnia Czop.
Niesmak jednak pozostał... - Z powodu tego tekstu na stronie internetowej zdążyłem się pokłócić z moim kolegą, Jarosławem Skrobaczem - dodaje.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku