Trenerski dwugłos po meczu spadkowiczów

29.05.2016
Konferencja po meczu Rozwój Katowice - GKS Bełchatów przebiegała, co nie dziwi, w smutnej atmosferze. Rozwój pożegnał się z 1 ligą tydzień temu, a dzisiaj "pociągnął" za sobą GKS Bełchatów.
Łukasz Sobala/PressFocus
Tradycyjnie pierwszy o komentarz poproszony został trener gości Rafał Ulatowski, który chwilę milczał aż rozpoczął od słów:
- Jako trener jestem odpowiedzialny za ten wynik w olbrzymim stopniu. Patrząc na wiosenne wyniki wygląda na to, że byliśmy zbyt słabi, żeby się utrzymać w I lidze. Jest nam przykro, bo klub, który dopiero co grał w ekstraklasie, w przyszłym sezonie będzie musiał grać w II lidze. To nie wzięło się z niczego. - mówił szkoleniowiec pod wodzą którego GKS Bełchatów był najgorszą drużyną w rundzie wiosennej 1 ligi.
Wystarczy przypomnieć, że "Brunatni" nie licząc walkoweru za mecz z Dolcanem w 13 tegorocznych meczach wygrali zaledwie raz (w 25 kolejce pokonując 2:0 Zagłębie Sosnowiec) ponosząc aż 10 porażek.

To co dzisiaj przeżywał trener gości, tydzień temu było udziałem trenera Rozwoju: - Bardzo dobrze rozumiem trenera Ulatowskiego, przeżywałem podobne chwile tydzień temu. Taki to zawód, że trzeba nieraz cierpieć męki. Obyśmy wszyscy byli o to mądrzejsi. - mówił Mirosław Smyła - W pierwszej połowie wyglądaliśmy jak zespół, który pogodził się już ze swoim losem i nawet ten mecz o honor nie ma znaczenia. W przerwie padło dużo gorzkich słów, zespół wyszedł zmobilizowany, zmiana Szatana dała jakość. Pokazaliśmy kilka ładnych akcji. Dziękuję za ogromną determinację, zawodnicy dali z siebie wszystko, by pożegnać się z pierwszą ligą. Kibice miło nas pożegnali.

Wiadomo, też że z klubem z ulicy Zgody pożegna się kilku podstawowych zawodników, jednak szkoleniowiec który pozostaje na swoim stanowisku z optymizmem patrzy w przyszłość: - W Rozwoju może powstać ciekawy, fajny zespół, który może dać jeszcze naszemu klubowi dużo radości.

Na koniec konferencji o głos poprosił jeszcze Rafał Ulatowski, który mimo że o to nie pytany, postanowił wyjaśnić dlaczego nie podał się do dymisji w trakcie rozgrywek:
- Długo myślałem nad tym czy dymisja byłaby korzystna dla zespołu.  Widziałem, jak zespół potrafił się zmobilizować przez ostatni tydzień. Dużo rozmawialiśmy o tym, by się nie poddawać, być wytrwałym i wierzyć w to, co się robi. Ta siła trzymała mnie, by zostać z chłopakami. Łatwo byłoby odejść po porażce z Pogonią Siedlce. Odbyłem jednak rozmowę z jednym z piłkarzy i zostałem. Nie będę tu jednak mówił kto to był. Z każdym kolejnym meczem wierzyliśmy, że to będzie to spotkanie, w którym się przełamiemy. Chciałem być trenerem, który zostanie z drużyną od początku do końca. Łatwo byłoby umyć ręce, odejść w trakcie rundy i niech się inni martwią. Wspólnie z prezesem i dyrektorem sportowym sporo rozmawialiśmy na temat, jak wyjść z tego kryzysu. Chciałem pokazać chłopakom, że jak są złe momenty, to można z nich wyjść. Niestety się nie udało. Oby GKS w przyszłym sezonie grał lepiej.



źródło: SportSlaski.pl
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również