Trener Zagłębia: Było mi wszystko jedno, czy będziemy mieć boisko

28.01.2013
- Podnieśliśmy wydolność o 20-30 procent i to ułatwi nam prace nad podniesieniem wytrzymałości i teraz możemy wchodzić na wyższy pułap - cieszy się Mirosław Kmieć, trener Zagłębia Sosnowiec.
Sosnowiczanie wrócili niedawno ze zgrupowania w Istebnej. Wprawdzie nie mieli tam boiska, ale i tak są zadowoleni. -  Chcielibyśmy podziękować prezesowi, że zorganizował nam obóz, gdyż Zagłębie dawno nie było na zgrupowaniu. Mieliśmy bardzo komfortowe warunki, jedynie pogoda lekko zmodyfikowała nam plan, gdyż śnieg zasypał boisko, na którym przez ten tydzień mieliśmy mieć 2-3 jednostki treningowe. Szybko zareagowaliśmy i skorygowaliśmy rozpiskę, na tym etapie przygotowania było mi wszystko jedno, czy będzie boisko, czy go nie będzie. Bardzo ważne jest to, że mieliśmy na bardzo wysokim poziomie odnowę biologiczną. Obsługa naszej drużyny i atmosfera była wspaniała. Dwa razy biegaliśmy po górach, choć tutaj trudno mówić o górach, byliśmy na poziomie 500 metrów i wbiegaliśmy na 800 - tłumaczy Kmieć.

Zawodnicy zastanawiali się jednak, czy trzeba pracować tak intensywnie. -
Jeśli chodzi o treningi, to już po pierwszych zajęciach pojawiły się pytania, czy nie pracujemy za mocno, oczywiście wytłumaczyliśmy chłopakom, że musimy pracować tak mocno, by w meczu przebiegli 9, 10, 11 kilometrów. Dlatego było dużo biegania, by byli przygotowani. Musieliśmy poprawić wydolność piłkarzy, a bez pracy nie da się tego zrobić, a to jest bardzo ważny podkład do roboty, która nas czeka. Krótko mówiąc musieliśmy pogonić chłopaków, ale po obozie powiedzieli, że czują się bardzo dobrze, a to cieszy - podkreśla trener.

- Podnieśliśmy wydolność o 20-30 procent i to ułatwi nam prace nad podniesieniem wytrzymałości i teraz możemy wchodzić na wyższy pułap. Cieszę się bardzo z tego, że zawodnicy nie uciekali w kontuzje i urazy, tylko wszyscy pracowali, jedynie choroba zmogła Ostrouszkę i Krupę, więc oni stracili kilka jednostek treningowych. Powiem więcej, momentami sam musiałem powstrzymywać piłkarzy, by trochę wolniej wykonywali zadania, by nie za każdym razem dawali z siebie sto procent - kończy Mirosław Kmieć.


źródło: zaglebie.eu

Przeczytaj również