Trener Ruchu zadowolony, a szkoleniowiec Rozwoju rozdrażniony...

12.01.2013
Po sobotnim sparingu, w którym Ruch Chorzów skromnie pokonał Rozwój Katowice, trenerzy obu drużyn byli usatysfakcjonowani meczem.. ale później Mirosław Smyła, że jest coś, co go mocno irytuje...

- Warunki były bardzo trudne, ale jednakowe dla wszystkich. Generalnie była to dobra jednostka treningowa. Trzeba było wybiegać to spotkanie, włożyć sporo sił w mecz. Ale tym bardziej to zwycięstwo cieszy. To dobry początek przygotowań - powiedział po sparingu z Rozwojem Katowice Jacek Zieliński.

Trener Ruchu jednocześnie podkreślił, że jest jeszcze za wcześnie na pierwsze decyzje kadrowe, ale jeszcze w weekend sztab szkoleniowy Ruchu ustali kadrę na obóz w Kamieniu: -  Mogę już powiedzieć, że pojedzie Robert Chwastek, ale to nie oznacza jeszcze, że będzie u nas na wiosnę. Natomiast w kwestii Cieślewicza i Wojeńskiego jeszcze się zastanowimy - powiedział Zieliński.

Szkoleniowiec "Niebieskich" wytłumaczył również nieobecność na dzisiejszym sparingu niektórych podstawowych graczy Ruchu. - Od początku zakładałem, że część zawodników dzisiaj nie zagra, np. Marek Szyndrowski, któremu doskwiera ból pleców. On ma często w okresie zimowym i przy cięższych treningach takie problemy. Mam ponadto takie założenie, że zawodników, którzy mieli w przeszłości problemy z kolanami, nie biorę na takie sparingi na sztuczne boisko, a przynajmniej w początkowym okresie - wytłumaczył opiekun Ruchu.

Zadowolenie z jednostki treningowej wyraził także szkoleniowiec Rozwoju, Mirosław Smyła. - Mam nadzieję, że to była dobra lekcja dla moich zawodników. To była fajna jednostka treningowa, nie ma żadnych kontuzji, ale niestety nie udało się wygrać. Trzeba podkreślić, że przed meczem to boisko było fenomenalnie przygotowane, lecz w ciągu 90 minut napadało sporo śniegu. Końcówka była już trudna - powiedział trener, a po chwili, zapytany o testowanych zawodników, nieco się zdenerwował.

Smyła przyznał, że po transferze Arkadiusza Milka menedżerowie zaczęli patrzeć na Rozwój inaczej. - Strasznie mnie to irytuje, bo traktują nas jak bogaczy. Macie pieniądze, to płaćcie. O nie! Tak, to nie działa. Ciężko zarobione pieniądze inwestujemy w bardziej przemyślany sposób. Chociażby w rozbudowę bazy sportowej - zaznaczył Smyła, który dał dziś szansę pokazania się dwóm testowanym zawodnikom.

Więcej na slask.sport.pl

źródło: slask.sport.pl/Niebiescy.pl/ruchchorzow.com.pl

Przeczytaj również