Trener Ruchu: Oczywiście, że miałem pretensje do sędziego

11.04.2012
Najpierw była bardzo kontrowersyjna decyzja o powtórzeniu rzutu karnego Cwetana Genkowa, a później w sposób niedozwolony zachował się Michał Probierz. O obu sytuacjach mówi Waldemar Fornalik...
Najpierw była decyzja o powtórzeniu "jedenastki". Przypomnijmy, że Matko Perdijić obronił strzał Genkowa w piątej serii rzutów karnych, a gracze Ruchu ruszyli ze środka boiska gratulować swojemu bramkarzowi. Sędzia Marcin Borski nakazał jednak Bułgarowi strzelać jeszcze raz. - Oczywiście, że miałem o to pretensje do sędziego. Postąpił nie z duchem piłki. To był piąty karny i ja bym się na pewno zachował inaczej, ale z drugiej strony mogę być w tej chwili nieobiektywny... - mówi trener chorzowian.

Druga kontrowersja, to niedoszły fortel Michała Probierza. Trener Wisły porozumiewał się ze swoim bramkarzem Siergiejem Pareiką przed karnym Igora Lewczuka, którego dobrze znał z wspólnej pracy w Jagiellonii Białystok. - A raczej próbował podpowiadać. Reakcja Tomasza Fornalika, mojego asystenta, spowodowała, że sędzia się zreflektował i nie dopuścił trenera do bramkarza, bo tego się nie praktykuje - tłumaczy Waldemar Fornalik.

Teraz "Niebiescy" muszą być zmęczeni, ale szczęśliwi... - Mamy jeszcze pięć dni do derbów, więc jest czas na rehabilitację. I na pewno się cieszymy, bo w dwumeczu pokonaliśmy naprawdę klasowy zespół, który dziś zagrał dobry mecz. Dobrze, że potrafiliśmy doprowadzić do tych rzutów karnych - kończy trener finalisty Pucharu Polski AD 2012.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również