Trener Ruchu Chorzów: Po dzisiejszym meczu mogę stracić pracę

07.12.2012
Zespół Jacka Zielińskiego miał dziś za wszelką cenę wygrać z Jagiellonią Białystok. To się nie udało, bo mecz zakończył się remisem. Chorzowianie mogli to spotkanie jednak przegrać, już w doliczonym czasie gry.
- Zagraliśmy niezłe spotkanie. Zasłużyliśmy na trzy punkty, a mamy tylko jeden punkt, co sprawia, że w szatni  jest żal, smutek i rozgoryczenie- powiedział na pomeczowej konferencji prasowej opiekun ekipy "Niebieskich".

W drugiej połowie do siatki trafił Arkadiusz Piech, ale bramki nie uznali sędziowie, odgwizdując pozycję spaloną snajpera chorzowian. Jacek Zieliński odniósł się do tej sytuacji. - Oglądałem powtórki, bramka była prawidłowa. Pod szatnią sędziowską mówią, że ponoć sędziowie się mylą, bo są ludźmi. Tyle, że nam też nie uznano gola w meczu z Wisłą. Gdybyśmy mieli cztery punkty więcej, bylibyśmy w zdecydowanie innej sytuacji. A ja po dzisiejszym meczu mogę stracić pracę - dodał niezadowolony szkoleniowiec.

"Jaga" pierwsza straciła gola, a piłkę do własnej siatki wpakował Rafał Grzyb. - W nasze szeregi przy stałym fragmencie gry wkradła  się nonszalancja. Niemniej z samej gry jestem zadowolony. Momentami wyglądało to bardzo fajnie - ocenił sytuację przy stracie gola i  mecz Tomasz Hajto

- Chciałbym jeszcze raz zobaczyć sytuację z okolic 6. minuty spotkania, kiedy faulowany był Plizga, bo mogła być to kluczowa akcja. Mecz mógłby się zupełnie inaczej ułożyć,  gdybyśmy grali jedenastu na dziesięciu - powiedział szkoleniowiec Jagiellonii.

- W 94. minucie mieliśmy stuprocentową sytuację. Ruch zawdzięcza ten remis Peskoviciowi, który udowodnił, że zna się na swoim fachu - pochwalił bramkarza "Niebieskich".

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również