Trener Ruchu Chorzów: Jedziemy coś zmienić w Białymstoku
03.03.2012
Trener "Niebieskich" dość pozytywnie ocenia niedzielnego rywala swojej drużyny. - Jagiellonii w Kielcach mecz nie wyszedł, ale w drugim spotkaniu, również wyjazdowym, z Cracovią, „Jaga” pokazała już zupełnie inne oblicze i zasłużenie zdobyła tam punkt. Generalnie umiejętności ten zespół ma spore, czeka nas więc kolejna bardzo ciężka przeprawa. Tym bardziej, że gospodarze zrobią na własnym boisku wszystko, by odnieść pierwsze w tym roku zwycięstwo - podkreśla.
Szkoleniowiec "Niebieskich" zauważa jednak, że Jagiellonia ma słabsze punkty. Jak każda drużyna, tak i Jagiellonia, ma w składzie silniejsze i słabsze ogniwa. Nam pozostaje zneutralizowanie tych mocnych stron i wykorzystanie tych gorszych. Jak to zrobimy naturalnie nie zdradzę, by nie ułatwiać zadania rywalom, ale jakiś pomysł na grę już mamy - dodaje.
Na koniec rozmowy z oficjalną stroną Ruchu Fornalik wspomina swoje dotychczasowe kontakty z Tomaszem Hajtą, trenerem białostoczan. - Może raz graliśmy przeciwko sobie, gdy Hajto był zawodnikiem Hutnika Kraków, ale tego nie jestem pewien. Na pewno Tomek był zawodnikiem Górnika Zabrze, gdy na Roosevelta pierwszym szkoleniowcem był trener Edward Lorens, a ja byłem jego asystentem. Potem nasze drogi już się nie schodziły ze sobą - kończy Waldemar Fornalik.
Szkoleniowiec "Niebieskich" zauważa jednak, że Jagiellonia ma słabsze punkty. Jak każda drużyna, tak i Jagiellonia, ma w składzie silniejsze i słabsze ogniwa. Nam pozostaje zneutralizowanie tych mocnych stron i wykorzystanie tych gorszych. Jak to zrobimy naturalnie nie zdradzę, by nie ułatwiać zadania rywalom, ale jakiś pomysł na grę już mamy - dodaje.
Na koniec rozmowy z oficjalną stroną Ruchu Fornalik wspomina swoje dotychczasowe kontakty z Tomaszem Hajtą, trenerem białostoczan. - Może raz graliśmy przeciwko sobie, gdy Hajto był zawodnikiem Hutnika Kraków, ale tego nie jestem pewien. Na pewno Tomek był zawodnikiem Górnika Zabrze, gdy na Roosevelta pierwszym szkoleniowcem był trener Edward Lorens, a ja byłem jego asystentem. Potem nasze drogi już się nie schodziły ze sobą - kończy Waldemar Fornalik.
Polecane
Ekstraklasa