Trener Ruchu Chorzów: Do ideału jeszcze nam sporo brakuje
13.04.2013
- To było spotkanie nie o trzy, ale o sześć punktów. Ale wytrzymaliśmy ciśnienie i możemy cieszyć się ze zwycięstwa - rozpoczął konferencję pomeczową Jacek Zieliński. - Chwała chłopakom za to, że po trudnym meczu z Legią Warszawa, kiedy graliśmy w 10 stanęliśmy na wysokości zadania i zdobyliśmy trzy punkty - cieszył się trener Ruchu, jednak od razu zaznaczył, że jego zawodnicy wielkiej piłki nie grali.
- Do ideału jeszcze nam sporo brakuje, ale wiemy nad którymi elementami musimy popracować. Chciałbym częściej widzieć zespół, który fragmentami grał dobrze z Legią, czy Zagłębiem. Prawda jest jednak taka, że jak się ma 22 punkty, to trudno mówić o pewności siebie i uśmiechu na twarzy, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los - przyznał trener "Niebieskich".
Z kolei szkoleniowiec bełchatowian zauważył, że jego drużyna też mogła pokusić się o jakąś zdobycz. - Warto podkreślić, że nie był to mecz jednostronny. W pierwszej połowie posiadaliśmy piłkę, atakowaliśmy, ale w akcjach ofensywnych brakowało jakości i finalizacji. Nigdy nie przegrałem spotkania w ten sposób, po przerwie wyglądało to tak, jakby nic się miało nie wydarzyć. Dopóki jednak i istnieje matematyczna szansa na utrzymanie trzeba się podnieść i walczyć - zagrzewał do walki Kamil Kiereś.
- Do ideału jeszcze nam sporo brakuje, ale wiemy nad którymi elementami musimy popracować. Chciałbym częściej widzieć zespół, który fragmentami grał dobrze z Legią, czy Zagłębiem. Prawda jest jednak taka, że jak się ma 22 punkty, to trudno mówić o pewności siebie i uśmiechu na twarzy, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los - przyznał trener "Niebieskich".
Z kolei szkoleniowiec bełchatowian zauważył, że jego drużyna też mogła pokusić się o jakąś zdobycz. - Warto podkreślić, że nie był to mecz jednostronny. W pierwszej połowie posiadaliśmy piłkę, atakowaliśmy, ale w akcjach ofensywnych brakowało jakości i finalizacji. Nigdy nie przegrałem spotkania w ten sposób, po przerwie wyglądało to tak, jakby nic się miało nie wydarzyć. Dopóki jednak i istnieje matematyczna szansa na utrzymanie trzeba się podnieść i walczyć - zagrzewał do walki Kamil Kiereś.
Polecane
Ekstraklasa