Trener Ruchu: Brakuje kogoś, kto odciążyłby Jankowskiego

18.04.2013
- Nie ma już dla nas meczów trudnych, mniej trudnych czy bardzo łatwych. Wszystkie będą spotkaniami podwyższonego ryzyka i w każdym będziemy musieli grać jak o życie - mówi Jacek Zieliński.
Chorzowianie odpadli już z Pucharu Polski, ale teraz przed nimi trudne mecze ligowe. W poniedziałek zagrają z Polonią Warszawa, a później czekają ich dwie potyczki derbowe - Wielkie Derby Śląska i spotkanie z Piastem Gliwice. - - Cóż, oczekiwania kibiców są zawsze spore i trzeba temu po prostu sprostać. Nie ma już dla nas meczów trudnych, mniej trudnych czy bardzo łatwych. Wszystkie będą spotkaniami podwyższonego ryzyka i w każdym będziemy musieli grać jak o życie - mówi w rozmowie z "Piłką Nożną" Jacek Zieliński.

Trener "Niebieskich" nie przejmuje się tym, że niedawno kibice domagali się jego zwolnienia. - Jest takie przysłowie, które zapewne dobrze pan zna. Łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Jak wygrywamy, to jesteśmy wielbieni i podrzucani do góry, a jak przegrywamy, to wiadomo, że nikt nie jest zadowolony. Jest to oczywiście czasami przykre, ale nauczyłem się z tym żyć i sobie radzić - bagatelizuje sprawę.

Po ostatnich meczach, szkoleniowiec zespołu z Cichej jest zadowolony z postawy formacji ofensywnych, choć przyznaje, że brakuje mu drugiego napastnika. - Także mamy sporo do poprawienia. Potrafimy wyjść z akcją, wyjść z kontratakiem i stworzyć sobie sytuację, ale cały czas szwankuje skuteczność. Rzeczywiście brakuje nam takiego drugiego piłkarza, który mógłby pograć z „Jankesem" i go nieco odciążyć. W chwili obecnej nasza gra do przodu opiera się głównie na nim - nie ukrywa.

A obrona? Wiele spodziewano się po Marcinie Baszczyńskim i Macieju Sadloku, tymczasem jeden nie gra w ogóle, a drugi dość przeciętnie. - Akurat z postawy Marcina jestem zadowolony. To jest chłopak, który trzyma całą defensywę w ryzach i chociaż zdarzają mu się błędy, tak jak każdemu zawodnikowi, to uważam, że spełnia on swoje zadanie i gra na dobrym poziomie. Jeśli zaś chodzi o Maćka, to faktycznie nie ma obecnie z niego żadnego pożytku. Szkoda, bo to zawodnik, który ma papiery na dobre granie, ale od momentu, gdy wrócił do Ruchu, to praktycznie cały czas się leczy. Ciężko więc mówić o jego przydatności, bo po prostu nie możemy tego nawet sprawdzić - kończy Jacek Zieliński.

źródło: Piłka Nożna

Przeczytaj również