Trener Ruchu: Adamek następcą Piecha? Chyba ten z Gilowic!
18.01.2013
Lata mijają, a Kamień wciąż jest miejscem, do którego chętnie udają się ligowe drużyny, czy to zimą czy latem. Ruch Chorzów po raz kolejny jest z niego bardzo zadowolony. - W Kamieniu byłem mnóstwo razy i zawsze było dobrze. Mogę zdradzić, że parę ładnych lat temu byłem tutaj na studniówce z moją przyszłą żoną. Trochę się od tego czasu pozmieniało. Doszło przede wszystkim boisko, którego kiedyś tu brakowało. Nic, tylko pracować. To duży plus ośrodka. A mankament? Oczywiście zasięg sieci komórkowej. Trzeba swoje na balkonie lub przed hotelem pomarznąć, żeby porozmawiać z bliskimi - mówi Marcin Malinowski, kapitan Ruchu.
Kiedy jest czas wolny, piłkarze najchętniej spędzają go przy komputerach, stołach ping-pongowych lub... pokerowych. Sztab szkoleniowy gra z kolei w siatkonogę. Najlepiej radzą sobie ponoć Jacek Zieliński i kierownik Andrzej Urbańczyk. Trenerowi Ruchu nie przeszkadza specjalnie nawet nieobecność Arkadiusza Piecha. - Nie chciałem, by zaraził resztę zespołu. W domu pod opieką żony powinien szybciej dojść do siebie. Był już u lekarza, który go osłuchał i nie stwierdził niczego gorszego od grypy - mówi Zieliński.
Czy natomiast napastnik zostanie w Ruchu na dłużej? - Wiem, że czegoś szuka. Ma już podobno nowy klub, więc sytuacja jest dynamiczna. Jestem przygotowany na jego odejście, ale musi się określić do końca stycznia. Jeśli pojedzie z nami na obóz do Turcji, to na pewno z nami zostanie i liczę, że jeszcze pomoże - mówi. W gronie jego ewentualnych następców wymienia się Kamila Adamka z Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Adamek? Chyba ten z Gilowic. Nigdy nie było jego tematu, nawet nie wiedziałem, że jest do wzięcia - kończy.
Kiedy jest czas wolny, piłkarze najchętniej spędzają go przy komputerach, stołach ping-pongowych lub... pokerowych. Sztab szkoleniowy gra z kolei w siatkonogę. Najlepiej radzą sobie ponoć Jacek Zieliński i kierownik Andrzej Urbańczyk. Trenerowi Ruchu nie przeszkadza specjalnie nawet nieobecność Arkadiusza Piecha. - Nie chciałem, by zaraził resztę zespołu. W domu pod opieką żony powinien szybciej dojść do siebie. Był już u lekarza, który go osłuchał i nie stwierdził niczego gorszego od grypy - mówi Zieliński.
Czy natomiast napastnik zostanie w Ruchu na dłużej? - Wiem, że czegoś szuka. Ma już podobno nowy klub, więc sytuacja jest dynamiczna. Jestem przygotowany na jego odejście, ale musi się określić do końca stycznia. Jeśli pojedzie z nami na obóz do Turcji, to na pewno z nami zostanie i liczę, że jeszcze pomoże - mówi. W gronie jego ewentualnych następców wymienia się Kamila Adamka z Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Adamek? Chyba ten z Gilowic. Nigdy nie było jego tematu, nawet nie wiedziałem, że jest do wzięcia - kończy.
Polecane
Ekstraklasa