Po dwóch wiosennych zwycięstwach w Rozwoju Katowice panuje optymizm. Trener Mirosław Smyła jednak tonuje nastroje. - Wciąż musimy patrzeć w dół tabeli i uciekać przed drużynami stamtąd - podkreśla.
Trener Rozwoju Katowice: Żeby tylko moi zawodnicy nie obrośli w piórka!
18.03.2013
Zespół trenera Smyły chwalono za dobre mecze przeciwko Polkowicom i Jarocie... ale i także - a może przede wszystkim - za świetne końcówki tych spotkań, gdyż katowiczanie wyraźnie górowali nad swoimi rywalami.
- Ojej… Fajnie słuchać takich opinii, ale boję się, żeby zawodnicy nie obrośli w piórka (śmiech). Zimą ciężko pracowaliśmy i powtarzaliśmy, że sparingi nas nie interesują. Mimo tych porażek, niestrzelonych bramek, robiliśmy dalej swoje i mam nadzieję, że to się teraz zwraca. Ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy: to dopiero był drugi mecz. Jeszcze daleka droga przed nami - uspokaja trener Smyła.
Opiekun katowiczan podkreśla, że II liga jest klasą bardzo nieprzewidywalną. - Użyję słów trenera Araszkiewicza, który powiedział, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym i tego się trzymamy. Musimy grać odpowiedzialnie z każdym przeciwnikiem. Zawodnicy wiedzą, o co grają. Mają jasno określony cel i niech dążą do tego. Jeszcze nie raz będziemy musieli przegrać czy zremisować, bo taka jest piłka. Mamy świadomość swojego miejsca w szeregu w tej drugoligowej rywalizacji. Wierzę, że będziemy się powolutku w tym szeregu przesuwać, ale to dopiero dwa mecze. Dlatego nie ma co podsumowywać, wyciągać żadnych wniosków. Grajmy dalej w piłkę - stwierdza trener.
Szkoleniowiec uważa również, że w kolejnych tygodniach katowiczanie skupiać się będą przede wszystkim na dolnej części tabeli.- Tylko i wyłącznie. Odbijajmy się, bo nie chcę już widzieć tego dołu. A góra? Zobaczymy. Tyle razy już mówiliśmy sobie, że jest szansa na dołączenie do czołówki, a potem przegrywaliśmy i szykowała się nawałnica. Trzeba podkreślić, że ROW Rybnik potwierdził, iż jest głównym kandydatem do awansu - trener Smyła zręcznie przenosi presje wyniku na swoich rywali.
- Ojej… Fajnie słuchać takich opinii, ale boję się, żeby zawodnicy nie obrośli w piórka (śmiech). Zimą ciężko pracowaliśmy i powtarzaliśmy, że sparingi nas nie interesują. Mimo tych porażek, niestrzelonych bramek, robiliśmy dalej swoje i mam nadzieję, że to się teraz zwraca. Ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy: to dopiero był drugi mecz. Jeszcze daleka droga przed nami - uspokaja trener Smyła.
Opiekun katowiczan podkreśla, że II liga jest klasą bardzo nieprzewidywalną. - Użyję słów trenera Araszkiewicza, który powiedział, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym i tego się trzymamy. Musimy grać odpowiedzialnie z każdym przeciwnikiem. Zawodnicy wiedzą, o co grają. Mają jasno określony cel i niech dążą do tego. Jeszcze nie raz będziemy musieli przegrać czy zremisować, bo taka jest piłka. Mamy świadomość swojego miejsca w szeregu w tej drugoligowej rywalizacji. Wierzę, że będziemy się powolutku w tym szeregu przesuwać, ale to dopiero dwa mecze. Dlatego nie ma co podsumowywać, wyciągać żadnych wniosków. Grajmy dalej w piłkę - stwierdza trener.
Szkoleniowiec uważa również, że w kolejnych tygodniach katowiczanie skupiać się będą przede wszystkim na dolnej części tabeli.- Tylko i wyłącznie. Odbijajmy się, bo nie chcę już widzieć tego dołu. A góra? Zobaczymy. Tyle razy już mówiliśmy sobie, że jest szansa na dołączenie do czołówki, a potem przegrywaliśmy i szykowała się nawałnica. Trzeba podkreślić, że ROW Rybnik potwierdził, iż jest głównym kandydatem do awansu - trener Smyła zręcznie przenosi presje wyniku na swoich rywali.
Polecane
II liga