Trener Rozwoju Katowice: Chcemy udoskonalić nasz atak pozycyjny

10.02.2013
Rozwój wyjechał w niedzielę na zgrupowanie do Zakopanego. Tam - jak zdradza trener Mirosław Smyła - katowiczanie będą pracować głównie nad doskonaleniem ataku pozycyjnego i rozgrywania piłki.

W Zakopanem Rozwój rozegra sparingi z drużynami z III i IV ligi, a nie rywalami z wyższej półki. Trener Smyła nie uważa jednak tego za problem. - To taka mieszanka. Na pewne sparingi wpływu nie mamy - jeśli Ruch Chorzów chce z nami grać i proponuje początek stycznia, to nie mamy wyjścia. Ekstraklasowym zespołom się nie odmawia, bo to zawsze - o każdej porze dnia i nocy - kolejna lekcja dla wszystkich i trzeba ją brać w ciemno. Natomiast dobór innych przeciwników oceniłbym na poziomie dość logicznym. Szukaliśmy przeciwników, którzy dawali i dają szansę doskonalenia ataku pozycyjnego.

- Nie, że się bronimy, tylko mamy trochę więcej miejsca. Przypomnę, że to nas czeka w drugiej lidze. Gramy sporo meczów u siebie i musimy doskonalić sposób rozgrywania piłki. Niektórzy przeciwnicy byli równorzędni, a może i lepsi - graliśmy z Kluczborkiem, co powoli staje się tradycją, a szkoda, że nie doszedł do skutku mecz z liderem grupy wschodniej, Puszczą Niepołomice, bo też dałby nam jakąś informację. W końcowej fazie sparingów będziemy grać z Polonią Łaziska Górne czy BKS-em, czyli trzecioligowcami, dającymi jednak podobny wymiar jakości gry, co w lidze drugiej. To jak najbardziej trafieni przeciwnicy - trudno, by grać z drugoligowcami z okolicy - Rakowem czy Zagłębiem Sosnowiec, bo tak się po prostu nie robi. Trzeba też patrzeć ekonomicznie - nie pojedziemy gdzieś 200 kilometrów na sparing - dlatego też dobór rywali uważam za słuszny. Obóz to odrębna działka, bo braliśmy to, co najlepszego w okolicy. Nie ma się co przejmować, a po prostu te mecze rozegrać, trenować i się doskonalić. Tu nie ma reguły. Flota Świnoujście latem grała z kim popadło, a dziś jest liderem pierwszej ligi - tłumaczy trener katowiczan.

Mirosław Smyła uważa również, że Rozwój w ostatnim czasie "zasłynął" ze stabilności, która można ujrzeć w katowickim klubie. Co kryje się pod tym pojęciem?
- To, że postawiliśmy na treningi i doskonalenie. Na młodych ludzi, którzy najszybciej potrafią robić postępy. Tak jak dzieci, które uczą się języka obcego szybciej niż dorosła osoba. Wierzymy, że ci młodzi ludzie - Glenc urodzony w grudniu 1995, Sobas z 1992 rocznika, któremu nie wyszło w Tychach, czy wracający do zdrowia 18-letni Adam Żak - wniosą wiele dobrego. Interesuje nas też to, czy jesteśmy w stanie samym treningiem podwyższyć jakość gry zespołu.

-To potężne wyzwanie. Kłamałbym mówiąc, że to „rozporządzenie” nieodgórne. Po rozmowach wewnątrz klubu zapadła decyzja, że tak musi być i koniec. Nie jest to tylko moja filozofia, a wspólna filozofia prowadzenia zespołu i klubu. Jeśli się uda, będziemy z tego dumni. Stawiające na młodzież Polkowice dają sygnał, że można. Chcemy iść podobną drogą. Nadchodzą takie czasy, że trzeba w ten sposób działać - kończy trener.

źródło: www.strona.rozwoj.info.pl

Przeczytaj również