Trener Rakowa: Zapraszaliśmy przeciwnika do tego, żeby strzelał nam bramki
11.09.2013
- Decydująca była dla nas bramka strzelona na początku meczu, która dodała nam pewności siebie i sił. W poprzednich czterech spotkaniach zdobyliśmy tylko jeden punkt, ale nie uważam, żeby te przegrane mecze były bardzo słabe. Były to spotkania, w których popełnialiśmy bardzo dużo prostych błędów. Zapraszaliśmy przeciwnika do tego, żeby strzelał nam bramki. To była podstawowa różnica - tłumaczy Brzęczek.
Szkoleniowiec drużyny z Częstochowy pochwalił Damiana Lenkiewicza, który po raz pierwszy wybiegł w podstawowym składzie i od razu strzelił bramkę.
- Jest to zawodnik, który ma ogromny potencjał. Jestem przekonany, że podniesie on poziom naszej drużyny. Kontuzja, jaką odniósł podczas okresu przygotowawczego będąc jeszcze w Miedzi Legnica, nie pozwala mu grać na sto procent swoich możliwości fizycznych. Damian będzie potrzebował czasu, żeby dojść do optymalnej dyspozycji. Aktualnie nie jest w stanie zagrać całego spotkania. Pod względem fizycznym jest przygotowany na około sześćdziesiąt minut gry. Ma dobre wyszkolenie techniczne i uderzenie. Potrafi zagrać piłkę prostopadłą i stworzyć sytuacje partnerom. Jest dla nas dużym wzmocnieniem - chwali swojego podopiecznego trener Rakowa.
Jerzy Brzęczek, który prywatnie jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego, wypowiedział się również o meczu reprezentacji Polski z Czarnogórą.
- Byłem na stadionie i rozmawiałem po meczu z chłopakami. Dla piłkarza, ale także kibica, był to na pewno ciężki moment. Każdy przeżywał radość po zdobyciu gola w tak dramatycznych warunkach i wiedział, że Polska dalej jest w grze. Nagle, po paru sekundach okazało się, że ta bramka nie zostaje uznana. Dla każdego sportowca, a szczególnie tych, którzy uczestniczyli w tym bezpośrednio, jest to ogromne rozczarowanie. Jednak patrząc z perspektywy całego meczu, uważam, że chłopaki zagrali bardzo dobre spotkanie. Największym bólem głowy jest na pewno zestawienie gry defensywnej naszej reprezentacji i stworzenie przez selekcjonera takiej linii obronnej, żeby jedna dobra akcja przeciwnika nie spowodowała utraty bramki przez naszą drużynę, tak jak to miało miejsce w meczu z Czarnogórą - twierdzi były reprezentant Polski.
Zdaniem szkoleniowca częstochowian kluczowe będzie poprawienie gry obronnej oraz skuteczności przed ostatnimi spotkaniami fazy grupowej.
- Musimy przede wszystkim poprawić grę w defensywie i popracować nad skutecznością. Przeciwnicy w zbyt łatwy sposób dochodzą do sytuacji bramkowych. Trzeba grać konsekwentnie, unikając błędów indywidualnych. Bardziej kreatywni jesteśmy w grze ofensywnej. Mateusz Klich i Piotr Zieliński stwarzają coraz więcej sytuacji dla Kuby, Roberta Lewandowskiego i Waldka Soboty, który w ostatnich dwóch meczach zagrał bardzo dobrze. Szczególnie z dobrej strony pokazał się w meczu z Danią. Z Czarnogórą nie był tak skuteczny, ale też miał swoje sytuacje. To pokazuje, że gdyby w drugiej połowie spotkania, sędzia nie zagwizdał spalonego, a wskazał na rzut karny i czerwoną kartkę, to spotkanie mogło się dla nas zupełnie inaczej ułożyć - przekonuje Brzęczek.
Szkoleniowiec drużyny z Częstochowy pochwalił Damiana Lenkiewicza, który po raz pierwszy wybiegł w podstawowym składzie i od razu strzelił bramkę.
- Jest to zawodnik, który ma ogromny potencjał. Jestem przekonany, że podniesie on poziom naszej drużyny. Kontuzja, jaką odniósł podczas okresu przygotowawczego będąc jeszcze w Miedzi Legnica, nie pozwala mu grać na sto procent swoich możliwości fizycznych. Damian będzie potrzebował czasu, żeby dojść do optymalnej dyspozycji. Aktualnie nie jest w stanie zagrać całego spotkania. Pod względem fizycznym jest przygotowany na około sześćdziesiąt minut gry. Ma dobre wyszkolenie techniczne i uderzenie. Potrafi zagrać piłkę prostopadłą i stworzyć sytuacje partnerom. Jest dla nas dużym wzmocnieniem - chwali swojego podopiecznego trener Rakowa.
Jerzy Brzęczek, który prywatnie jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego, wypowiedział się również o meczu reprezentacji Polski z Czarnogórą.
- Byłem na stadionie i rozmawiałem po meczu z chłopakami. Dla piłkarza, ale także kibica, był to na pewno ciężki moment. Każdy przeżywał radość po zdobyciu gola w tak dramatycznych warunkach i wiedział, że Polska dalej jest w grze. Nagle, po paru sekundach okazało się, że ta bramka nie zostaje uznana. Dla każdego sportowca, a szczególnie tych, którzy uczestniczyli w tym bezpośrednio, jest to ogromne rozczarowanie. Jednak patrząc z perspektywy całego meczu, uważam, że chłopaki zagrali bardzo dobre spotkanie. Największym bólem głowy jest na pewno zestawienie gry defensywnej naszej reprezentacji i stworzenie przez selekcjonera takiej linii obronnej, żeby jedna dobra akcja przeciwnika nie spowodowała utraty bramki przez naszą drużynę, tak jak to miało miejsce w meczu z Czarnogórą - twierdzi były reprezentant Polski.
Zdaniem szkoleniowca częstochowian kluczowe będzie poprawienie gry obronnej oraz skuteczności przed ostatnimi spotkaniami fazy grupowej.
- Musimy przede wszystkim poprawić grę w defensywie i popracować nad skutecznością. Przeciwnicy w zbyt łatwy sposób dochodzą do sytuacji bramkowych. Trzeba grać konsekwentnie, unikając błędów indywidualnych. Bardziej kreatywni jesteśmy w grze ofensywnej. Mateusz Klich i Piotr Zieliński stwarzają coraz więcej sytuacji dla Kuby, Roberta Lewandowskiego i Waldka Soboty, który w ostatnich dwóch meczach zagrał bardzo dobrze. Szczególnie z dobrej strony pokazał się w meczu z Danią. Z Czarnogórą nie był tak skuteczny, ale też miał swoje sytuacje. To pokazuje, że gdyby w drugiej połowie spotkania, sędzia nie zagwizdał spalonego, a wskazał na rzut karny i czerwoną kartkę, to spotkanie mogło się dla nas zupełnie inaczej ułożyć - przekonuje Brzęczek.
Polecane
II liga