Trener Rakowa Częstochowa: Serce rośnie, gdy spoglądam na tabelę
13.11.2012
Zawodnicy spod Jasnej Góry spisują się w tym sezonie znakomicie i mają szansę zostać wicemistrzem jesieni. - Serce rośnie, gdy spoglądam na tabelę. W ostatniej kolejce zmierzymy się z Calisią, która jest bardzo wymagającym rywalem - przestrzega. Jeśli jednak częstochowianie wygrają mogą być tylko za plecami Energetyka ROW Rybnik. - Nie myślimy w takich kategoriach, bo to dopiero połowa sezonu. Nim dobrniemy do jego końca, wiele może się zdarzyć. Tabela nie kłamie - tegoroczne zmagania są niezwykle wyrównane i jedna lub dwie porażki mogą spowodować sporą rotację - dodaje.
Blisko połowę dorobku bramkowego Rakowa ustrzelił duet Artur Pląskowski i Rafał Czerwiński. Czy można ich nazwać liderami zespołu? - Nie, bo u nas nie ma kogoś takiego. Na boisko wchodzi 11 zawodników i każdy jest w stanie w danej chwili wziąć na siebie odpowiedzialność. Naszą siłą jest dobrze rozumiejący się kolektyw. Pracujemy na treningach i proszę mi wierzyć, często mam problem nie tyle z wyborem jedenastki, co meczowej osiemnastki. Konkurencja jest spora - podkreśla Brzęczek.
Czy przy tak dobrej grze, trzeba się liczyć z odejściem jakichś zawodników? - Na razie nic mi na ten temat nie wiadomo, nie słyszałem, by ktoś interesował się naszymi piłkarzami. Budujemy klub na zdrowych zasadach, stąd większość chłopaków ma kontrakty długoterminowe. A wzmocnienia? O nich również nie myślimy. Na razie nasze głowy zaprząta niedzielny mecz z Calisią. Chcemy go wygrać, by w godny sposób pożegnać się z naszymi kibicami, których w meczach tej jesieni na własnym boisku raczej nie rozpieszczaliśmy - kończy.
Blisko połowę dorobku bramkowego Rakowa ustrzelił duet Artur Pląskowski i Rafał Czerwiński. Czy można ich nazwać liderami zespołu? - Nie, bo u nas nie ma kogoś takiego. Na boisko wchodzi 11 zawodników i każdy jest w stanie w danej chwili wziąć na siebie odpowiedzialność. Naszą siłą jest dobrze rozumiejący się kolektyw. Pracujemy na treningach i proszę mi wierzyć, często mam problem nie tyle z wyborem jedenastki, co meczowej osiemnastki. Konkurencja jest spora - podkreśla Brzęczek.
Czy przy tak dobrej grze, trzeba się liczyć z odejściem jakichś zawodników? - Na razie nic mi na ten temat nie wiadomo, nie słyszałem, by ktoś interesował się naszymi piłkarzami. Budujemy klub na zdrowych zasadach, stąd większość chłopaków ma kontrakty długoterminowe. A wzmocnienia? O nich również nie myślimy. Na razie nasze głowy zaprząta niedzielny mecz z Calisią. Chcemy go wygrać, by w godny sposób pożegnać się z naszymi kibicami, których w meczach tej jesieni na własnym boisku raczej nie rozpieszczaliśmy - kończy.
Polecane
II liga