Trener Rakowa Częstochowa do jubileuszu dorzuci rekord?

18.08.2009
- Nie ma co wpadać w hurraoptymizm, bo za nami dopiero cztery kolejki - zaznacza Leszek Ojrzyński, trener Rakowa, który w tym tygodniu obchodzi rocznicę pracy z drużyną.
W czwartek mija rok, odkąd objął stanowisko trenera w Rakowie. Leszek Ojrzyński przejął klub z Częstochowy zajmujący wówczas 17. pozycję w tabeli, a ligowe zmagania zakończył na 5. miejscu, licząc się do ostatnich chwil w walce o awans na zaplecze ekstraklasy.

Mimo odejścia kluczowych zawodników, jego zespół w nowych rozgrywkach spisuje się równie dobrze. Przegrał tylko raz, na inaugurację z Zawiszą. Od tamtej pory z każdej batalii wyszedł zwycięsko, nie tracąc przy tym ani jednej bramki! - Nie jestem zaskoczony wynikami, bo bardzo wierzę w moich piłkarzy. Mieliśmy utrudnione przygotowania do sezonu, więc tym bardziej uzyskane rezultaty mogą napawać optymizmem - przyznaje Leszek Ojrzyński.

- Niezły start nie oznacza jednak, że zmieniły się cele w tegorocznych rozgrywkach. W dalszym ciągu borykamy się z kłopotami organizacyjnymi, dlatego nie wybiegamy myślami w przyszłość. Nie ma co wpadać w hurraoptymizm, bo za nami dopiero cztery kolejki. Trzeba się cieszyć z tego, co się ma - dodaje szkoleniowiec "Czerwono-Niebieskich".

Już w najbliższy weekend jest szansa, żeby Ojrzyński wyrównał swój własny rekord wygranych meczów z Rakowem. Nie będzie o to łatwo, bo pod Jasną Górę przyjeżdża tyski GKS. - Będziemy chcieli wyrównać passę czterech zwycięstw z rzędu. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz, bo tyszanie moim zdaniem zaliczają się do faworytów rozgrywek - wskazuje trener częstochowian.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również