Trener Polonii: Ludzie się z nas śmieją, ale ja na to nie pozwolę

08.08.2012
- Utrzymanie tej drużyny wygląda jak "mission impossible". W żadnym meczu nie będziemy faworytem. Ba, nawet w II lidze zwykle byśmy nim nie byli. Ale to się może udać! - zapewnia Piotr Pierścionek.
Choć o możliwości wskoczenia do I ligi w miejsce Ruchu Radzionków, a wcześniej GKS-u Katowice mówiło się już od dawna, dopiero dziś trener Piotr Pierścionek zyskał pewność, że musi podołać wyzwaniu stworzenia drużyny I ligowej. - Czy jesteśmy gotowi? Jeszcze długo nie będziemy! Mamy bardzo, bardzo młody zespół. Tu praktycznie nie ma doświadczonych zawodników. Cieszę się, że są z nami Martin Baran i Piotr Kulpaka, bo ich doświadczenie jest zbawienne, ale to wszystko mało - nie ukrywa.

Z drugiej jednak strony, pozostaje optymistą. - Nie powiem, że zawodnicy, których mam do dyspozycji, mają niskie umiejętności. Im brakuje ogrania, niektórzy nie mieli w ogóle styczności z seniorską piłką, inni - jak Przemek Szkatuła czy Kamil Białkowski - tylko jej liznęli. Tego na pewno będzie nam brakować. Ale nie może nam zabraknąć walki, serca, motywacji. My w żadnym meczu nie będziemy faworytem. Ba, my w II lidze w większości spotkań byśmy nie byli faworytami. Dlatego będziemy musieli tę I ligę wyszarpać - podkreśla.

Pojawia się pytanie, czy to się może udać. Wszak wiosną Polonia dysponowała na papierze dużo silniejszym składem, a jednak pożegnała się z I ligą. - Z tym stwierdzeniem się nie będę kłócił, ale tak, to się może udać. Natomiast, czy się uda? Tego nie wiem. Wygląda to jak "mission impossible". To prawda, że sparingi wyglądały dobrze, a przecież graliśmy z drużynami I-ligowymi i ekstraklasowymi, ale ja nie wiem, jak ci młodzi chłopcy poradzą sobie, gdy dojdzie presja. Na trybuny będzie przychodzić po trzy-cztery tysiące fanatycznych kibiców, co jest siłą Polonii, ale ja nie wiem, jak oni na to zareagują. Dlatego liczę na wyrozumiałość kibiców. Czas będzie działał na naszą korzyść - zauważa były szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec.

Sytuacji, w jakiej znalazła się Polonia, nie ułatwia fakt, że klub cały czas ma nałożony zakaz transferowy. - To prawda, że jego zdjęcie by nam pomogło, ale ja się tym zajmować nie będę. Dla mnie najważniejsza jest ta grupa zawodników, którą wiem, że na pewno będę miał do dyspozycji. Na dziś nasza kadra to 16 zawodników z pola plus trzech bramkarzy. To bardzo mało i niestety nie ma żadnej możliwości rywalizacji. Zawodnik wie, że cokolwiek by zrobił, to i tak będzie grał, bo nie ma go kto zastąpić. Ale ja się na rzeczywistość nie obrażam, tylko pracuję z tymi, których mam - akcentuje.

Z klubem trenują jednak występujący ostatnio w zespole Podbeskidzia Bielsko-Biała Tomasz Górkiewicz i Jacek Broniewicz. - Pod ich pozyskaniem podpisuję się obiema rękami. Oby się to udało. Na razie jednak oni, do spółki z Baranem, Kulpaką i Mateuszem Miką, bardzo przydają mi się na treningach. Bo nasze zajęcia mają charakter mocno szkoleniowy. Mamy młodych zawodników, więc ciężko pracować nad sprawami stricte taktycznymi, trzeba ich jeszcze w pewnych kwestiach doszkalać. I oni są w tym bardzo pomocni. Gdyby doszło jeszcze kilku zawodników z większym doświadczeniem, byłoby nam na pewno łatwiej, ale ja i tak wierzę w Polonię. Ludzie się z nas śmieją, mówią, że to wszystko jest na wariackich papierach, ale ja na to nie pozwolę... - kończy Piotr Pierścionek.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również