Trener Polonii: Dobra gra tyszan nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem

05.04.2013
- Za czasów gry u Piotra Mandrysza, w ogóle nie zwracałem uwagi na szkoleniowców. Chyba nawet nie myślałem, że mogę kiedyś zostać trenerem - mówi Jacek Trzeciak, opiekun Polonii Bytom.
Trzeciak w niedzielę zmierzy się z Mandryszem, u którego kiedyś grał w RKS-ie Radomsko. - Wówczas nie zwracałem uwagi na pracę trenerów. Dla mnie liczyła się tylko gra i chyba nawet nie myślałem, że mogę kiedyś zostać szkoleniowcem. Po latach wiem, że Piotrek wykonał wtedy kawał dobrej roboty. Podobnie jak teraz - cały czas się uczy, ciągle coś analizuje i jest niezwykle ambitny. Start też miał dużo lepszy niż ja. Radomsko - pod jego wodzą - wywalczyło awans, a wszyscy wiedzą, w jakiej sytuacji jest Polonia... - rozkłada ręce trener bytomian.

O ile większość kibiców i obserwatorów jest zaskoczonych faktem, że GKS Tychy ma tylko cztery punkty straty do lidera I ligi, to Trzeciak na takiego nie wygląda. - Już po zakończeniu rundy jesiennej mówiłem, że dla mnie dobra gra tyszan nie jest żadnym zaskoczeniem. Zawodnicy GKS-u znaleźli wspólny język z trenerem i są bardzo dobrze przygotowani. To procentuje. Jesienią dobra postawa nie zawsze przekładała się na wyniki. Teraz jednak "złapali wiatr w żagle". Mogą poważnie zagrozić czołówce - twierdzi.

Nie oznacza to jednak, że Trzeciak w niedzielnym meczu brałby remis w ciemno. - Takie deklaracje z mojej strony byłyby niepoważne. Życzyłbym sobie, aby moi chłopcy zaprezentowali się tak, jak na treningach. To są bardzo młodzi zawodnicy. Mogą zagrać dwa kapitalne mecze, by potem w trzecim całkowicie się "spalić". Potrzebujemy stabilizacji formy - kończy Jacek Trzeciak.
źródło: Sport

Przeczytaj również