Trener Piasta: Nie jesteśmy odbierani na serio przez środowisko
17.03.2009
Ledwie 18 goli stracił beniaminek w tym sezonie. To też zasługa Marka Wleciałowskiego. Szczelniej bronią się jedynie Legia, Lech, Wisła i Polonia Warszawa. Ta bytomska straciła do porównania 33 bramki! Blisko dwa razy więcej od rywala zza miedzy.
Piast w meczu z Arką udowodnił, że pokonanie tydzień wcześniej GKS-u Bełchatów nie było dziełem przypadku. - Przeciwnikowi wydawało się, że kontroluje grę, ale miał duże problemy ze sforsowaniem naszej defensywy. Dla mnie to było szczególne zwycięstwo, bo pierwsze w roli trenera odniesione w Gdyni - mówi Dariusz Fornalak. Do portowego miasta ma sentyment, gdyż barwy Arki przywdziewał jako piłkarz.
- Mam tam nadal wielu przyjaciół. Po niedzielnym meczu jeden z nich skwitował, że skoro gdynianie mieli stracić punkty, to chociaż dobrze, że jadą one ze mną do Gliwic - przyznaje z uśmiechem szkoleniowiec Piasta, który najwyraźniej dotarł do swoich zawodników i znalazł z nimi wspólny język. Beniaminek nie wstydzi się w końcu swojej gry i nabiera pewności siebie. - Bez niej nie mamy czego szukać w ekstraklasie. Piast nie jest odbierany na serio przez środowisko. Dlatego tak ważne jest, że nasi piłkarze uwierzyli, że są w stanie zadać temu kłam - podkreśla Fornalak.
Ewentualne zwycięstwo w następnym meczu z Jagiellonią wywindowałoby Piast do środka tabeli, czyli w rejony, w których ostatnio znajdował się na... początku sezonu (chwilowo był nawet liderem). - Musimy twardo stąpać po ziemi. Jeśli ktoś myśli, że jesteśmy w stanie zagrać trójką napastników, to jest w błędzie. Musimy wszystko wyważyć. Nasze umiejętności są mniejsze od wielu drużyn, ale dobrą organizacją i zaangażowaniem jesteśmy te różnice w stanie zniwelować - dodaje z całą mocą były trener Polonii Bytom i Ruchu Chorzów.
Piast w meczu z Arką udowodnił, że pokonanie tydzień wcześniej GKS-u Bełchatów nie było dziełem przypadku. - Przeciwnikowi wydawało się, że kontroluje grę, ale miał duże problemy ze sforsowaniem naszej defensywy. Dla mnie to było szczególne zwycięstwo, bo pierwsze w roli trenera odniesione w Gdyni - mówi Dariusz Fornalak. Do portowego miasta ma sentyment, gdyż barwy Arki przywdziewał jako piłkarz.
- Mam tam nadal wielu przyjaciół. Po niedzielnym meczu jeden z nich skwitował, że skoro gdynianie mieli stracić punkty, to chociaż dobrze, że jadą one ze mną do Gliwic - przyznaje z uśmiechem szkoleniowiec Piasta, który najwyraźniej dotarł do swoich zawodników i znalazł z nimi wspólny język. Beniaminek nie wstydzi się w końcu swojej gry i nabiera pewności siebie. - Bez niej nie mamy czego szukać w ekstraklasie. Piast nie jest odbierany na serio przez środowisko. Dlatego tak ważne jest, że nasi piłkarze uwierzyli, że są w stanie zadać temu kłam - podkreśla Fornalak.
Ewentualne zwycięstwo w następnym meczu z Jagiellonią wywindowałoby Piast do środka tabeli, czyli w rejony, w których ostatnio znajdował się na... początku sezonu (chwilowo był nawet liderem). - Musimy twardo stąpać po ziemi. Jeśli ktoś myśli, że jesteśmy w stanie zagrać trójką napastników, to jest w błędzie. Musimy wszystko wyważyć. Nasze umiejętności są mniejsze od wielu drużyn, ale dobrą organizacją i zaangażowaniem jesteśmy te różnice w stanie zniwelować - dodaje z całą mocą były trener Polonii Bytom i Ruchu Chorzów.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów