Trener Piasta Gliwice przyznaje: Obawialiśmy się tego spotkania
20.09.2013
- Obawialiśmy się tego spotkania, bo statystycznie mecze z Widzewem były bardzo ciężkie. I to starcie też takie było, więc nie może nas zwieść wynik. Rewelacyjna interwencja Darka Treli na początku, a później zdobyte bramki sprawiły, że to my kontrolowaliśmy mecz. Przed pierwszym gwizdkiem było czuć, że każda z ekip chce wygrać. Byliśmy koło siebie i razem chcieliśmy zwyciężyć. Cieszą trzy punkty i to, że udało się nie stracić bramki - podkreślił trener gliwiczan.
W spotkaniu z Widzewem nie mógł wystąpić Krzysztof Król. Jak poważna jest jego kontuzja? - Opuchlizna jest jeszcze widoczna. Fizjoterapeuci robią wszystko, żeby postawić go na nogi. Mamy jeszcze kilkadziesiąt godzin do meczu z Lechem i liczymy, że do tego czasu będzie już zdrowy - dodał. - Część zawodników, którzy dziś grali została odesłana do domu, żeby odpoczywali. Zawodnicy, którzy grali mniej, jutro będą mieli luźne zajęcia. Chcę, żeby wszyscy byli przygotowani do meczu.
W fatalnym nastroju na konferencji prasowej był z kolei Radosław Mroczkowski. - Wynik jest dla nas dramatyczny, a to, co się działo na boisku, było dalekie od tego, co wcześniej sobie zakładaliśmy. Dwa ostatnie spotkania miały nam dać zalążek nowej jakości, a tymczasem popełniliśmy masę błędów i często zachowywaliśmy się nieodpowiedzialnie. Szkoda, że pierwsza sytuacja Visnakovsa nas nie zmobilizowała. Potem już wyglądaliśmy, jakbyśmy się poddali. Za dużo było w naszej grze nerwowości, za szybko uciekała nam piłka - kręcił głową trener Widzewa Łódź.
W spotkaniu z Widzewem nie mógł wystąpić Krzysztof Król. Jak poważna jest jego kontuzja? - Opuchlizna jest jeszcze widoczna. Fizjoterapeuci robią wszystko, żeby postawić go na nogi. Mamy jeszcze kilkadziesiąt godzin do meczu z Lechem i liczymy, że do tego czasu będzie już zdrowy - dodał. - Część zawodników, którzy dziś grali została odesłana do domu, żeby odpoczywali. Zawodnicy, którzy grali mniej, jutro będą mieli luźne zajęcia. Chcę, żeby wszyscy byli przygotowani do meczu.
W fatalnym nastroju na konferencji prasowej był z kolei Radosław Mroczkowski. - Wynik jest dla nas dramatyczny, a to, co się działo na boisku, było dalekie od tego, co wcześniej sobie zakładaliśmy. Dwa ostatnie spotkania miały nam dać zalążek nowej jakości, a tymczasem popełniliśmy masę błędów i często zachowywaliśmy się nieodpowiedzialnie. Szkoda, że pierwsza sytuacja Visnakovsa nas nie zmobilizowała. Potem już wyglądaliśmy, jakbyśmy się poddali. Za dużo było w naszej grze nerwowości, za szybko uciekała nam piłka - kręcił głową trener Widzewa Łódź.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów