Trener Piasta Gliwice: Nie porównujmy Śląska do Sevilli
Trener Piasta Gliwice odniósł się do pucharowego dwumeczu wrocławian z Sevillą, w którym Hiszpanie "rozsmarowali" trzecią ekipę naszego kraju. - Z całym szacunkiem, nie można porównywać obu klubów. Sevilla ma duży potencjał piłkarski i jest znana w całej Europie. Patrząc na ten mecz, widziałem różnicę klas, ale nie sugerowałbym się tym. Bardziej myślę o tym, jak Śląsk prezentuje się w lidze - stwierdził.
Tutaj wrocławianie dopiero w poprzedniej kolejce odnieśli pierwsze zwycięstwo. - Przyjeżdża jednak do nas trzeci zespół zeszłego sezonu, naszpikowany dobrymi piłkarzami z naszego podwórka. Przygotowujemy się na bardzo ciężki pojedynek. Jedynie zaangażowanie i dobra jakość gry mogą nam dać rezultat - podkreślił szkoleniowiec gliwiczan. - Na pewno każdy piłkarz jest podrażniony porażką z Sevillą. Będą chcieli udowodnić, że to był wypadek przy pracy. Nie grało trzech podstawowych graczy, którzy w Gliwicach będą chcieli się pokazać - dodał.
Piast ma jednak wystarczająco dużo swoich problemów, choćby związanych z brakiem napastnika. - Przy Marcinie Robaku nasz system gry był ukierunkowany na wrzutki. Teraz nieco się to zmieni. Boki pomocy muszą grać nieco inaczej i zdajemy sobie z tego sprawę. Rywalizacja jest spora, bo na lewej stronie rywalizują Pavol Cicman i Matej Iżvolt, a są jeszcze Bartek Szeliga czy Patrick Dytko. Oni będą w najbliższym czasie dostawali szanse. Gama jest więc duża na te pozycje, ale z różnymi umiejętnościami. Nie jest jednak tak, że nie mamy możliwości i alternatyw - zaznaczył trener gliwiczan.
- Wielu rzeczy nam jeszcze brakuje, bo wiele od siebie wymagamy. Pracujemy nad tym, żeby gra była płynna i elastyczna. Kibice na pewno to widzą. Nie jesteśmy tak dynamiczni i agresywni w odbiorze, nie przechodzimy tak łatwo z obrony do ataku. Jestem jednak przekonany, że w niedzielę wrócimy na dobre tory - zaakcentował.
Na koniec Brosz wytłumaczył, dlaczego przesunął ostatnio Mateusza Matrasa na środek obrony. - Nasz zespół ewoluuje. To nie jest tak, że piłkarz gra na jednej pozycji i się do niej przyzwyczaja. W przypadku Mateusza - gdy przyszedł do nas prawie cztery lata temu - uważaliśmy, że jego pozycja to środek obrony. Przez grę na pozycji defensywnego pomocnika, chcieliśmy go nauczyć pewnych nawyków. Ma ogromny potencjał, który chcemy wyciągnąć. Powrót na macierzystą pozycję będzie stopniowy, bo nie jest łatwo wrócić od razu po trzech latach - zakończył.