Trener Piasta Gliwce: Silny klub to silna konkurencja w składzie

13.03.2013
- Chcieliśmy Dawida Nowaka. Szkoda, że nic z tego nie wyszło. I dla nas i dla niego, bo myślę, że dzięki naszemu klubowi, kibice znów dyskutowaliby o jego talencie - mówi Marcin Brosz, trener Piasta Gliwice.
Wydawało się, że po kontuzji Wojciecha Kędziory, Piast będzie miał problemy w ataku. Tymczasem po meczu z Pogonią Szczecin wygląda na to, że mogą to być kłopoty... bogactwa. Trener Marcin Brosz mógł mieć deja vu. - W Szczecinie graliśmy bardzo dobre spotkanie, prowadziliśmy, ale wtedy Edi Andradina strzelał karnego. Wszystko rozgrywało się tak samo jak rok wcześniej w I lidze. Różnica polega na tym, że tym razem Edi się pomylił. Ale mam nadzieję, że prawdziwa powtórka dopiero przed nami, bo jesienią wygrana z Pogonią oznaczała dla nas początek passy czterech zwycięstw - przypomina Brosz.

W meczu z "Portowcami" błysnął szczególnie Tomasz Doczekal, w którego - trochę na przekór wszystkim - trener cały czas wierzył. - Często piłkarzy ocenia się zbyt szybko. Tak było w przypadku Tomasa - twierdzi. Ale przecież Czech grał w Gliwicach już przez rok. - Tyle, że dużą część tego okresu stracił przez kontuzje. Nawet wtedy jednak mieliśmy przed oczami obraz zawodnika, który w trakcie zeszłorocznego zgrupowania w Hiszpanii rozegrał rewelacyjne spotkanie z Lillestroem. To był impuls, który świadczył o tym, że Tomasz może być alternatywą dla Wojtka Kędziory. Z drugiej strony, nie popadajmy w hurraoptymizm. To chłopak, nad którym cały czas trzeba solidnie pracować, bo ma sporo mankamentów - podkreśla trener beniaminka.

Konkurencja może niebawem wzrosnąć, bowiem na spotkanie z Lechią Gdańsk ma już być gotowy Marcin Robak. - Silny klub, to silna konkurencja w składzie. Marcin miał sporą przerwę w występach, ale najważniejsze, że nie zmagał się w tym czasie z żadną kontuzją. Jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, powinien się znaleźć w kadrze na mecz z Lechią. Nie mam wątpliwości, że gra na silnego napastnika, jaką preferujemy, to styl "pod niego", ale pamiętajmy też, że najważniejszy jest zespół. Marcin wie, że musi mu się podporządkować - akcentuje.

Była też szansa, by do Gliwic trafił Dawid Nowak z GKS-u Bełchatów. - Rzeczywiście, chcieliśmy go, ale nie wyszło. Szkoda i dla nas i dla samego Dawida, bo myślę, że dzięki naszemu klubowi, kibice znów dyskutowaliby o jego nieprzeciętnym talencie. On sam chciał do nas przyjść... Rozmawialiśmy z nim i z Robakiem równocześnie - kończy rozmowę z dziennikiem "Sport" Marcin Brosz.
źródło: Sport

Przeczytaj również