Trener Odry: W tym sezonie nie wyszedł nam tylko mecz z Koroną

21.09.2009
- Po przerwie na kadrę znów dostaliśmy obuchem w głowę. W najbliższych meczach z Bełchatowem i Ruchem nie możemy sobie już pozwolić na stratę punktów - podkreśla Ryszard Wieczorek.
Odra, choć zagrała we Wronkach całkiem niezłe spotkanie, to nie zdobyła w pojedynku z Lechem Poznań nawet punktu. Może drużynie z Wodzisławia łatwiej byłoby strzelić wyrównującą bramkę, gdyby kończyła sobotni mecz w pełnym składzie. Na początku drugiej połowy drugą żółtą kartkę otrzymał jednak Piotr Piechniak i musiał przedwcześnie zakończyć swój udział w konfrontacji z "Kolejorzem". Za co wyleciał z boiska? Podobno za pyskówkę w stronę kibiców.

- Piotrek sam nie wie, dlaczego dostał ten drugi kartonik. Są różne wersje. Jedna mówi o tym, że krzyknął coś w stronę kibiców. Druga o pukaniu się w czoło. Zawodnik zapewnia mnie jednak, że tylko machnął ręką. Ja mu wierzę, bo jest ogromnym autorytetem - mówi szkoleniowiec z Bogumińskiej, Ryszard Wieczorek. - Nie powinien był jednak w żaden sposób reagować na okrzyki z trybun. Takich sytuacji jest wiele podczas meczów. Nie można się jednak dać sprowokować - zaznacza.

Trener ma też trochę pretensji do arbitra. - Nie jestem adwokatem Piechaniaka, ale trzeba czuć boisko. Sygnalizacja asystenta nie zawsze musi się wiązać z pokazaniem kartki. Przez takie decyzje można szybko zepsuć sportową rywalizację. Dziwi mnie natomiast, że nie dał kartki piłkarzowi Lecha, w sytuacji, gdy ten zbyt nerwowo reagował na jego decyzję - złości się Wieczorek.

Drużynie znad czeskiej granicy trudno przychodzi zbieranie punktów. Łącznie z poprzednimi rozgrywkami, w ostatnich dziesięciu meczach Odra zdobyła zaledwie sześć "oczek" i poniosła aż osiem porażek. - Po przerwie na kadrę znów dostaliśmy obuchem w głowę. W najbliższych spotkaniach z Bełchatowem i Ruchem nie możemy sobie już pozwolić na stratę punktów. Tej jesieni nie wyszedł nam tylko pojedynek z Koroną. W pozostałych nasza gra wyglądała nieźle. To jest jakiś optymistyczny prognostyk - uważa szkoleniowiec.

Zawodnicy z Wodzisławia popełniają jednak dużo prostych błędów w defensywie i tracą gole, które później im trudno odrobić. - Jest w drużynie za mało odpowiedzialności. Każdy kolejny kiks sprawia, że robi się nerwowo. Musimy wyciągnąć wnioski i grać na większej koncentracji. Trzeba też poprawić skuteczność. Polonia Bytom stworzyła sobie z Wisłą Kraków dwie sytuacje i zdobyła jedną bramkę. My mamy tych okazji znacznie więcej, a goli nie strzelamy - zauważa Wieczorek. - Trzeba nam więcej spokoju pod bramką rywala - dodaje.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również