Trener Odry: Terminarz jest dla nas wyjątkowo niekorzystny
19.05.2011
Odra Wodzisław nie ma na finiszu I ligi dobrej sytuacji. Wprawdzie spadkowicz z ekstraklasy jest poza strefą zagrożoną relegacją, ale przewaga nad konkurentami jest minimalna, a do zakończenia rywalizacji jeszcze pięć kolejek. - Przy naszej skromnej kadrze boję się kontuzji i kartek. Każda absencja to dla nas problem. W sobotę czeka nas mecz z liderem - ŁKS-em, a ja mam do dyspozycji tylko... 16 zawodników - mówi trener.
- Nie ma co ukrywać, że terminarz jest dla nas wyjątkowo niekorzystny. Mamy olbrzymi problem z regeneracją sił, odnową biologiczną. Niektóre zespoły są w o tyle lepszej sytuacji, że mają w kalendarzu mecz z GKP. My tego komfortu nie mamy. Nie możemy dokonywać rotacji w składzie. Jedna, dwie zmiany to wszystko, na co możemy sobie pozwolić - martwi się Skrobacz.
Szkoleniowiec wodzisławian zapewnia jednak, że nie robi żadnych kalkulacji, ile punktów trzeba zdobyć, by się utrzymać. - Jak tu cokolwiek kalkulować, gdy Flota przegrywa z Kolejarzem Stróże? Z każdym można coś ugrać. Byliśmy bliscy urwania punktów Sandecji czy Podbeskidziu. Jeżeli do końca zdobędziemy 7-8 punktów, to raczej się utrzymamy. Ale precyzyjne planowanie, z kim odpuścić, a na kim zdobywać punkty byłoby samobójstwem - mówi.
W końcówce sezonu najbardziej brakuje trenerowi zawodników, którzy... odeszli z klubu zimą. - Marcin Chmiest i Andrzej Rybski. Jeden potrafił się zastawić, zaś drugi był świetnym egzekutorem. Teraz często wypracowujemy sobie sytuacje do zdobycia gola, ale zamiast soczystego, precyzyjnego strzału, często jest... anemiczne podanie do bramkarza - narzeka. Skrobacz odniósł się też do sytuacji finansowej klubu. - Ciągle słyszę, że stypendia są na dobrej drodze. Nawet jeśli to prawda, to czas ucieka nieubłaganie. Wkrótce nie będzie komu ich przyznać, bo skończy się sezon i wszyscy rozjadą się po Polsce... - kończy.
- Nie ma co ukrywać, że terminarz jest dla nas wyjątkowo niekorzystny. Mamy olbrzymi problem z regeneracją sił, odnową biologiczną. Niektóre zespoły są w o tyle lepszej sytuacji, że mają w kalendarzu mecz z GKP. My tego komfortu nie mamy. Nie możemy dokonywać rotacji w składzie. Jedna, dwie zmiany to wszystko, na co możemy sobie pozwolić - martwi się Skrobacz.
Szkoleniowiec wodzisławian zapewnia jednak, że nie robi żadnych kalkulacji, ile punktów trzeba zdobyć, by się utrzymać. - Jak tu cokolwiek kalkulować, gdy Flota przegrywa z Kolejarzem Stróże? Z każdym można coś ugrać. Byliśmy bliscy urwania punktów Sandecji czy Podbeskidziu. Jeżeli do końca zdobędziemy 7-8 punktów, to raczej się utrzymamy. Ale precyzyjne planowanie, z kim odpuścić, a na kim zdobywać punkty byłoby samobójstwem - mówi.
W końcówce sezonu najbardziej brakuje trenerowi zawodników, którzy... odeszli z klubu zimą. - Marcin Chmiest i Andrzej Rybski. Jeden potrafił się zastawić, zaś drugi był świetnym egzekutorem. Teraz często wypracowujemy sobie sytuacje do zdobycia gola, ale zamiast soczystego, precyzyjnego strzału, często jest... anemiczne podanie do bramkarza - narzeka. Skrobacz odniósł się też do sytuacji finansowej klubu. - Ciągle słyszę, że stypendia są na dobrej drodze. Nawet jeśli to prawda, to czas ucieka nieubłaganie. Wkrótce nie będzie komu ich przyznać, bo skończy się sezon i wszyscy rozjadą się po Polsce... - kończy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku