Trener Odry: Fundowanie kolacji i hotelu pachniałoby korupcją

03.06.2011
- To co się wyprawia w tym klubie to czysty folklor i kabaret. Nikt z zarządu nie pojawił się w szatni, by przedstawić sytuację. Niczego nie zmienia, że zarząd jest jednoosobowy... - mówi Jarosław Skrobacz.
- Marka Zdrahala nie widzieliśmy od trzech tygodni. O czym to świadczy? To ewidentny brak szacunku dla nas, naszej pracy. Wyjazd na mecz do Szczecina w takich warunkach byłby godzeniem się na rozegranie spotkania piłkarskiego w ramach festynu, bo do tego to właśnie zmierzało. Mielibyśmy tam pojechać tylko po to, by organizator festynu poczęstował nas kiełbaską i piwem. A fundowanie kolacji i hotelu pachniałoby korupcją, bo w zamian mielibyśmy pomóc piłkarzom Pogoni w sięgnięciu po zamrożone premie meczowe - mówi Jarosław Skrobacz, trener Odry Wodzisław.

Szkoleniowiec zaznacza jednak, że wyjazd do Szczecina wciąż jest możliwy, jednak po spełnieniu pewnych warunków. - Jeżeli autokar zostanie podstawiony, a hotel załatwiony i opłacony przez nasz klub, wówczas pojedziemy nawet w dziesięciu. W Odrze nie szanują nas, nikt się nami nie przejmuje i nie martwi, że chodzimy bez pieniędzy. Na agencję ochrony zrobiono zrzutkę, a my możemy chodzić goli i weseli. Przez wiele miesięcy byliśmy okłamywani przez naszych pracodawców. Mamy jeszcze tyle szczęścia, że dzięki gospodarzowi obiektu, który też pracuje za darmo, możemy jeszcze trenować - kończy rozgoryczony trener wodzisławian.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również