Trener MKS-u Kluczbork: Nas na tworzenie widowisk nie stać

04.12.2010
- W zeszłym sezonie mój zespół potrafił grać piłkę ciekawą, opartą na szybkich kontrach. A dziś? Jest odwrotnie. Zawodnicy chyba za wcześnie uwierzyli, że umieją grać - mówi Grzegorz Kowalski.
Problem MKS-u w rundzie jesiennej dotyczył przede wszystkim meczów wyjazdowych. Z roli gospodarza kluczborczanie wywiązali się poprawnie, wygrywając pięć z dziewięciu spotkań. A pojedynki na obcych boiskach? Podopieczni Grzegorza Kowalskiego i Ryszarda Okaja przegrywali w zasadzie mecz za meczem. O zabójczych kontrach, którymi MKS dał się zapamiętać w zeszłym sezonie, na zapleczu ekstraklasy wszyscy już zapomnieli.

- Na dwa ostatnie wyjazdy, do Bielska-Białej i Nowego Sącza, przygotowywaliśmy się pod kątem tylko i wyłącznie ścisłej defensywy. To w tym drugim meczu przyniosło efekt w postaci bezbramkowego remisu. Oczywiście, mówiło się wówczas, że mecz był słaby. Nie było widowiska, ale my z góry musimy sobie założyć, że nas na tworzenie takich widowisk nas nie stać. Nie pozwoliliśmy Podbeskidziu, z którym przegraliśmy po golu "z niczego", oraz Sandecji na złapanie wiatru w żagle, ale sami również nie byliśmy w stanie w ofensywie czegoś więcej zawojować. Coś za coś - tłumaczy Kowalski.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również